Teraz jest środa, 18 paź 2017, 22:13


Opowieści o najgorszych burzach, jakie w życiu przeżyliśmy

Dyskusje nie ujęte w ramy innych działów, tematy dowolne.
Regulamin działu Pomimo faktu że jest to HydePark, obowiązują tu zasady netykiety, dobrego wychowania oraz poprawnej pisowni. Wszelkie łamanie tych zasad grozi ostrzeżeniami!
  • Autor
  • Wiadomość
Offline

Maciej Masialski

Zarejestrowany

Zarejestrowany

  • Posty: 52
  • Dołączył(a): sobota, 3 mar 2012, 20:55
  • Lokalizacja: Podolsze/Zator, Kraków
  • Numer GG: 0

Re: Opowieści o najgorszych burzach, jakie w życiu przeżyliś

Postniedziela, 10 cze 2012, 20:05

A to może i ja coś napiszę :)

Pamiętny czerwiec 2009...
Nie jestem w stanie powiedzieć kiedy było to dokładnie, lecz wydaje mi się iż był to 10 czerwca, środa przed Bożym Ciałem...
Jak zwykle rano pobudka, miałem na późniejsza godzinę (dokładnie wyjazd z trójką klasową z LO do Krakowa po jakiś tam dyplom dla nas), więc włączyłem jeszcze na chwile PCta. Już wtedy interesowałem się burzami, gdzieś wyczytałem że w moim regionie (Małopolska Zachodnia) są szanse na burze. Szybkie wyjście na busa, podroż do Wadowic, potem do Krakowa. Gdy wracaliśmy (około 11) zwróciłem uwagę na wzmagająca się konwekcję, niebo zaczęło sie pokrywać cumulusami, co po niektóre zaczęły się rozbudowywać. W mojej miejscowości byłem około 12.30-13. Na zachodzie coś pięknego - masakrycznie szybko przemieszczające się chmury z S na N. W domu - babcia już zdenerwowana, starym zwyczajem wyciąga gromnicę. Ja zacząłem się śmiać i mówię, że przy takim kierunku poruszania się chmur nie ma szans na burzę; babcia miała jednak rację... Wyszedłem dosłownie na pietro domu, spojrzałem przez okno, a tu ogromy shelf cloud nadciąga z zachodu :!: . Dosłownie odłączyłem sprzęt elektryczny, nastapił ogromy podmuch. Myślałem że pozbyłem sie nowych drzwi balkonowych, jednak jakimś cudem nic sie im nie stało :P Coś pieknego, ten huk, deszcz, i ogromny grat.
Straty były spore, w mojej miejscowości podziurawiło pare domów i połamało drzewa.
Offline
Avatar użytkownika

Jakub Królik

Zarejestrowany

Zarejestrowany

  • Posty: 117
  • Dołączył(a): sobota, 8 paź 2011, 12:06
  • Lokalizacja: Ełk (woj. Warmińsko - Mazurskie)
  • Ostrzeżenia: 3
  • Pseudonim: Królik
  • Numer GG: 0

Re: Opowieści o najgorszych burzach, jakie w życiu przeżyliś

Postponiedziałek, 11 cze 2012, 21:28

Przypomnę o burzy z Sierpnia 2011 roku jaka przeszłą przez Ełk...

Dzień zaczął się spokojnie. Była piękna i słoneczna pogoda. Nic nie zapowiadało tak potężnej nadchodzącej burzy. Około godziny 13:00 oglądam program TVN Meteo ( lubię ten program :D ) i patrzę: coś zapowiadają na wieczór. Dobra, to sprawdzam prognozę pogody na komputerze no i co widzę ? Burza z deszczem ! Hura ! Jest szansa, że coś zaobserwuje. Czekam i czekam, nie mogę się doczekać, aż coś nadejdzie, lecz tu nic... Pusto. Na niebie świeci słońce jedynie pojedyncze chmurki rozchodzą się na niebie. Jest godzina 16:00. Coraz więcej chmur na horyzoncie. Z wiarą w burzę, która ma owego dnia zaistnieć ciekam z niecierpliwością. I jest ! Z daleka widzę ogromną chmurę Cumulonimbus. U jej podstawy można było zobaczyć zjawisko Shelf Clouda. Tak, to to na co czekałem. Błyska w niesamowitym tempie, co 4-3 sekundy. Wyszedłem na balkon i zauważyłem, że ogromna chmura , a dokładniej jej środek pędzi ku mnie z niesłychaną prędkością. Shelf rozciąga się na bardzo długą szerokość. Pierwszą oznaką nadchodzącej burzy były niewielkie opady. Potem opady zaczęły się nasilać, a także zrywał się wiatr, aż tu nagle jakby czas się zatrzymał wszystko ucichło. Tak... To była ta słynna cisza przed burzą. Kiedy zauważyłem, że chmura jest nade mną, ogromny podmuch wiatru wystrzelił z niebywałą prędkością. Pozrywało gałęzie. I nagle lunęło deszczem. Wszędzie pojawiły się kałuże. Błyskało co 2 sekundy. Podmuch był tak potężny, że prawie mnie przewróciło. Burza tak trwała i trwała i przeszła. Poszła se na dobre. Dobra, ocena strat. Dookoła mnie jak po wojnie światowej. Wszędzie zalane drogi, pozrywanie gałęzie. Dzień był jak najbardziej udany. To tyle.
Obrazek Obrazek Obrazek
Obrazek

Od 2012:
Burze - 10
Shelf Cloud - 2
Funnel Cloud - 0


Pozdrawia: Jakub Królik ;)
Offline
Avatar użytkownika

MarK

Zarejestrowany

Zarejestrowany

  • Posty: 11
  • Dołączył(a): środa, 4 lip 2012, 00:02
  • Lokalizacja: Warszawa
  • Numer GG: 5796719

Re: Opowieści o najgorszych burzach, jakie w życiu przeżyliś

Postsobota, 7 lip 2012, 12:08

Najmocniejsza burza jaką pamiętam to ta, która obserwowałem w domu we wschodniej Warszawie. Nie pamiętam tak dokładnie dat, jak niektórzy tutaj ale były to pewnie okolice 2005 roku. Pamiętam jedynie, że wieczorem niebo miało kolor... błota, a porywy wiatru były tak silne, że cały rząd drzew lasu, na którego granicy stoi dom, opierał się praktycznie o dach. Byłem pewien, że to się tak nie skończy i dach nie przetrwa. Prądu oczywiście nie było, ja sam w domu, sieci komórkowe padły, kompletne zero. Wiatr ustał gdzieś koło 2:00 w nocy, ale praktycznie do 6:00 rano niebo było non stop rozświetlane przez błyskawice między chmurami. Pamiętam, że potem przez ponad dobę nie było prądu...

Druga burza jaką pamiętam to może nie najsilniejsza, ale najgorsza w skutkach. Z chmury nie spadła nawet jedna kropla, natomiast pioruny waliły cały czas. W końcu jeden trzasnął w mój dom (sąsiedzi następnego dnia mówili "ale się państwu ładnie dach na pomarańczowo zaświecił!"), a pech chciał, że dom nie miał jeszcze wtedy piorunochronu. Walnęło w antenę, a raczej każdy TV ma zabezpieczenia jedynie na wejściu sieciowym, a nie antenowym... po drodze przeskoczyło jeszcze na kabel od syreny alarmowej, więc koniec końców wszystko co było na tej fazie co alarm też padło... teraz już jest taka sztyca na dachu, że wygląda jak iglica na Pałacu Kultury ;).
Ostatnio edytowano sobota, 7 lip 2012, 13:33 przez MarK, łącznie edytowano 1 raz
Offline

PawełG

Zarejestrowany

Zarejestrowany

  • Posty: 19
  • Dołączył(a): wtorek, 22 maja 2012, 16:55
  • Lokalizacja: Rzgów (10km na S od Łodzi)
  • Pseudonim: Paweł
  • Numer GG: 2423983

Re: Opowieści o najgorszych burzach, jakie w życiu przeżyliś

Postsobota, 7 lip 2012, 12:59

Hmmm, u mnie było tak. Dzień zaczął się słonecznie. Nie spodziewałem się niczego, a rodzice mówili mi że jadą oglądać/kupować auto do miejscowości 150km od miejsca zamieszkania. Zostałem sam w domu, no bo po co mam tam jechać i się nudzić. Rodzice pojechali, za 2h niebo się zachmurzyło. Zignorowałem to, bo co mi może zrobić zachmurzone niebo. Dzwonie do rodziców, czy już dojechali. Dojechali, samochód im się bardzo spodobał to kupili. No to myślę "Dodatkowe 2h samemu". 10 minut potem, siedzę sobie spokojnie przed komputerem (monitor mam na parapecie) i nagle trzask ognisty siarczysty, ja oślepiony odskoczyłem od komputera i wyciągnąłem wtyczkę od listwy, do której miałem podłączony cały sprzęt. W biegu wyłączam wszystkie urządzenia, latam po domu. Gdy już wszystko wyłączyłem, włącznie z bezpiecznikami (mieszkam na wsi, tam druty idą napowietrzne, także większe ryzyko przepięć niż w miastach, gdzie idzie w ziemi) wyszedłem na zewnątrz. Siedzę wystraszony, myślałem że to tylko jedyne takie bliskie uderzenie i że burza przejdzie bokiem. Myliłem się. 10sek po tej myśli, piorun trafił w drzewo 100m ode mnie. Zrozumiałem że będzie bezpieczniej jak się schowam. I rozpętało się piekło, pioruny biły max 1km ode mnie, padał ok3cm grad, wiatr wiał ok. 90km/h, a ja siedzę sam w domu. Dodam że mój tata ma na blaszaku zamontowaną stacjonarną antenę CB (razem wys. ponad 15m!) i od jej strony przyszła burza, to ja stałem w oknie, widząc kątem oka tą antenę. Co dalej było z tą anteną chyba pisać nie muszę, oberwała 2 razy z pioruna. Postrzelało tak jeszcze z 10min, i się skończyło. A ja przez następne 2miesiące nie zostawałem sam w domu. Rodzice gdy przyjechali, zobaczyli obraz rozpaczy. A działo się to 2 lipca 2009, miałem wtedy 11lat. Antena i samochód mają się dobrze :).
Ostatnio edytowano sobota, 7 lip 2012, 13:38 przez Paweł_Cholewa, łącznie edytowano 1 raz
Powód: Kontem oka? ;)
Burze : 10 / Mammatus : 1 / MCS : 2
Offline
Avatar użytkownika

Dr_Ares

Zarejestrowany

Zarejestrowany

  • Posty: 8
  • Dołączył(a): poniedziałek, 6 sie 2012, 07:08
  • Lokalizacja: Woj. Podkarpackie/Gmina Czarna/Chotowa
  • Pseudonim: Dr_Ares
  • Numer GG: 9111217

Re: Opowieści o najgorszych burzach, jakie w życiu przeżyliś

Postpiątek, 10 sie 2012, 02:44

Ja także napisze coś od siebie. Najgorsza burza jaką pamiętam miała miejsce 25 czerwca 2009 odczuła ją zwłaszcza Dębica, miasto 12 kilometrów od mojej miejscowości. (Tak na uboczu to lata 2009-2011 były najobfitsze w gwałtowne burze i powodzie na Podkarpaciu) Dzień był gorący i parny. Burza wisiała w powietrzu, ale nikt nie spodziewał się takiej nawałnicy. Wszystko się zaczęło w godzinach popołudniowych około godziny 17; nie jestem całkowicie pewien. Wiem natomiast że całość trwała jakieś 20 minut. Nie była to burza wyjątkowo aktywna elektrycznie czy z porywającym wiatrem. Przyniosła natomiast ulewny deszcz i grad który spowodował wystąpienie z brzegów małych rzeczek, podtopienia garażów czy całej Galerii Dębickiej. Jak szybko się pojawiła tak szybko odeszła, ale to był dopiero początek serii burz i ulew trwających około tygodnia. Wiele okolicznych miejscowości bardzo ucierpiało w tym Stobierna i Zawada - przyjechał wtedy nawet Premier Tusk
Zamieszczam także materiały wideo żeby każdy mógł się zapoznać. Uprzedzam od razu nie jestem ich autorem:

Dębica po przejściu opisanej nawałnicy 25 czerwca 2009


Zawada 26 czerwca 2009


Wizyta Premiera 29 czerwca 2009
Offline
Avatar użytkownika

Magdalena Izdebska

Sympatyk

Sympatyk

  • Posty: 256
  • Dołączył(a): niedziela, 22 lis 2009, 19:00
  • Lokalizacja: Chojnów
  • Pseudonim: Pasjonatka
  • Numer GG: 0

Re: Opowieści o najgorszych burzach, jakie w życiu przeżyliś

Postczwartek, 16 sie 2012, 11:39

Moja najgorsza burza a zarazem najpiękniejsza była oczywiście związana z derecho, które przeszło nad Polską 23.07.2009r.. Teraz z taką wiedzą jaką posiadam takie zjawisko mogłabym przewidzieć ale wtedy nie miałam pojęcia, że taki potworek przejdzie nad moją miejscowością (w tamtym czasie mieszkałam w Legnicy). Dzień był niesamowicie gorący i parny, ciężko było oddychać. Wybrałam się rano z córcią nad wodę nieopodal mojego domu, szłyśmy przez las, w którym było dosłownie jak w saunie parowej. Nad wodą też długo nie usiedziałyśmy ponieważ kręciło nam się w głowach od tego zaduchu. Ledwie doszłyśmy do domu, z którego nie wychodziłyśmy do późnego popołudnia. Chciałyśmy się wybrać na kolejny spacer ale 30 min przed naszym wyjściem zaczęło dziać się coś niesamowitego..... Najpierw wysiadł prąd, okna w naszym mieszkanku były tylko uchylone, podeszłam do jednego z nich i ujrzałam tego ogromnego, szybko sunącego, fioletowo - czarno - zeielonkawego shelfa. Wtedy takie zjawisko widziałam pierwszy raz w życiu, nigdy nie zapomnę tego niesamowitego uczucia jakie mnie ogarnęło. Kiedy formacja znalazła się nade mną.... zaczęło się, usłyszałam pisk mojej córci dobiegający z pokoju, pędem pobiegłam zobaczyć co się dzieje a w pokoju dosłownie wirowały liście miałam małego dust devilka w mieszkaniu;). Starałam się zamknąć okno ale przyszło mi to z wielkim trudem ponieważ siła wiatru była niesamowita. Po chwili seria wyładowań doziemnych z ogromnym trzaskiem zapewne były dodatnie, do tego intensywny opad deszczu, szkwał i ten niesamowity huk wiatru, który aż ogłuszał. Mogłam tylko obserwować jak walą się drzewa jedno po drugim. Mieszkałam przy samym lesie także było na co popatrzeć. Oprócz opadów deszczu pojawił się również opad dachówek z mojego dachu ;) . Cała nawałnica trwała ok 15 minut, a wyrządziła okropne zniszczenia, do naszej ulicy do późnej nocy w ogóle nie było dojazdu, słyszałam tylko warkot pilarek spalinowych usuwających wiatrołomy.
adres e-mail: cytri229(at)wp.pl, tel. 669595396
BURZE w 2012r.: 13
Shel cloud: 7
Funnel cloud: 1
Mammatus: 9
Tornado: 0
Grad: 0
Downburst: 3


"Dzieciństwo jest królestwem, w którym nikt nie umiera"
Offline

MaQ

Zarejestrowany

Zarejestrowany

  • Posty: 24
  • Dołączył(a): czwartek, 12 kwi 2012, 18:07
  • Lokalizacja: Tomaszów Mazowiecki
  • Numer GG: 0

Re: Opowieści o najgorszych burzach, jakie w życiu przeżyliś

Postśroda, 22 sie 2012, 12:27

Moją najgorszą burzę przeżyłem jak miałem ok. 6-7 lat, wtedy się jeszcze ich bałem, więc pamiętam tylko, że było bardzo ciemno, bo zamknąłem się w szafie... :mrgreen:
Offline

burzesafajne

Sympatyk

Sympatyk

  • Posty: 393
  • Dołączył(a): sobota, 12 cze 2010, 22:48
  • Lokalizacja: Sopot(woj.Pomorskie)
  • Ostrzeżenia: 1
  • Numer GG: 0

Re: Opowieści o najgorszych burzach, jakie w życiu przeżyliś

Postśroda, 22 sie 2012, 15:33

Z pewnością każdy pamięta burzowy lipiec 2001. Chodzi mi tu o dzień 9 lipiec 2001, wtedy kiedy doszło do tragicznej powodzi w Gdańsku.

Byłem wtedy z tatą na rowerach na sopockich alejkach. Pogoda była całkiem dobra, jednak do czasu. Nad 3miasto nadciągnęły czarne chmury i zaczęło lać. Ulewa była potężna, wody było coraz więcej. Schowałem się pod przystankiem, a woda zaczęła sięgać do kostek. Po chwili podjechała po nas mama.

Szybko zapakowaliśmy rowery na dach i wsiedliśmy do auta, podróż była bardzo utrudniona. Wszędzie było pełno wody. Co chwile było słychać sygnały straży pożarnej, które jeździły na interwencje. Widziałem nawet jak z jakiegoś domu wypompowują wodę. Po parunastu minutach dojechaliśmy cali mokrzy do domu.

O ile w moim mieście było w miarę spokojnie to już w Gdańsku były katastrofalne straty sięgające miliona złotych. Stacja meteorologiczna zanotowała opad dobowy rzędu 124mm, to był rekord dla tego miasta. Niestety były też ofiary śmiertelne.

Opowieść była mało szczegółowa, bo niewiele pamiętam z tego dnia. To było przecież 11 lat temu.

Następna opowieść nie będzie o burzy, a o wichurze z 14 października 2009. Pamiętny dzień nauczyciela.

Już dzień wcześniej wiedziałem co się święci. IMGW wydało 3 stopień ostrzeżenia przed wiatrem dla woj. Pomorskiego. Wtedy to była dość nietypowa sytuacja. Niż znajdował się nad Białorusią i był głęboki. 13 października od godzin południowych zaczęło mocniej wiać z kierunków północno-wschodnich, czyli najgroźniejszy kierunek dla wybrzeża Gdańskiego. Oprócz tego wystąpiły opady gradu i krupy śnieżnej. Temperatura sięgała 8 stopni. W ciągu dnia wiatr osiągał około 80kmh w porywie, a średni na poziomie 50kmh. Fale na zatoce Gdańskiej były olbrzymie.

Jednak najgorsze nadeszło w nocy, porywy wzrosły do 100kmh, zaczęły się łamać drzewa. Gdy obudziłem się rano 14.10.09 to już zauważyłem pierwsze zniszczenia, była to 30 metrowa akacja koło mojego domu. Chwilę później dołączyły do niej dwie następne o podobnych rozmiarach. Wiatr z każdą chwilą rósł w siłę. Obserwując jak drzewa się wyginają, zwróciłem uwagę na 40 metrową brzozę. Coraz bardziej się przechylała, aż w końcu z hukiem padła na ziemie. Byłem pod wrażeniem jak silny jest ten wiatr.

Później postanowiłem zaryzykować i wyjść do sklepu i przejść się po osiedlu by zobaczyć jakieś zniszczenia. Największy problem był z ustaniem, ale mimo to dałem radę. W trakcie całej podróży udało mi się zobaczyć wiele zmasakrowanych drzew. Na drogach było pełno gałęzi. Dopiero pod wieczór wiatr ucichł.

Ostatecznie zanotowany poryw wyniósł 115kmh, a wiatr średni przy plaży osiągał 100kmh. Całe 3miasto było sparaliżowane, a ilość połamanych drzew olbrzymia. Wiele osób nie przypomina sobie, żeby kiedykolwiek tak wiało.


Te 2 dni z pewnością zapamiętam do końca życia.
Offline
Avatar użytkownika

Iguszka

Sympatyk

Sympatyk

  • Posty: 31
  • Dołączył(a): czwartek, 21 cze 2012, 13:43
  • Lokalizacja: Szamotuły (woj. wielkopolskie)/Poznań
  • Pseudonim: Igu; Iguszka
  • Numer GG: 9782927

Re: Opowieści o najgorszych burzach, jakie w życiu przeżyliś

Postpiątek, 24 sie 2012, 17:37

Najgorsza burza jaką pamiętam miała miejsce całkiem niedawno, bo 14 lipca 2010 roku. Byłam w tym czasie na pielgrzymce na Jasną Górę i akurat tego dnia mieliśmy ostatni nocleg przed Częstochową – w Waleńczowie, jakieś 6 km od Kłobucka, a 25 km od Częstochowy.

Dzień nie zapowiadał się burzowo; rano, gdy wychodziliśmy było pochmurnie i chwilami padało. Późnym popołudniem, całą grupą dotarliśmy na miejsce i kiedy wraz z przyjaciółką znalazłyśmy sobie nocleg, zauważyłam, że coś się zaczyna zmieniać w pogodzie. Powietrze stał się parne – chociaż było koło godziny 17, a daleko na niebie można było zauważyć ciemne chmury. W trakcie kolacji usłyszałam pierwsze pomruki sunącej ku nam burzy – wraz z gospodarzami żartowaliśmy i śmialiśmy się, nie wiedząc co wkrótce będzie się działo. Po godzinie 20 rozpoczął się prawdziwy dramat. Grzmoty stawały się coraz bliższe. Wiatr wzmagał się dosłownie z sekundy na sekundę, a gospodarze biegali po domu zamykając trzaskające okna. Chwilę później zaczął padać deszcz. Wraz z przyjaciółką zarządziłyśmy, że ona pierwsza pójdzie się myć. I miała szczęście, bo zdążyła się wykąpać zanim zabrakło prądu. Pioruny trzaskały raz za razem – nie jestem w stanie nawet opisać co właściwie czułam, bo pierwszy raz przeżyłam coś takiego. Nigdy wcześniej nie słyszałam odgłosu pioruna uderzającego w odległości do 100 m od miejsca w którym się znajdowałam oraz nie zdawałam sobie sprawy jak jasno może być w trakcie burzy. Kiedy przyjaciółka wróciła z kąpieli, przyszła kolej na mnie. I właśnie wtedy rozległ się błysk, potężny trzask, a światło zgasło. Nic nie mogłam poradzić, musiałam iść się umyć, z racji tego, że po całym dniu drogi człowiek jest okropnie brudny i zmęczony.
W łazience naszych gospodarzy było duże okno, naprawdę dość duże jak na łazienkę. I do tego niczym nie zasłonięte. Weszłam tam z przyborami do kąpieli (przy akompaniamencie trzasków oraz huku wiatru) i spojrzałam w okno, a nogi się pode mną ugięły – pioruny biły w ziemię raz za razem. Umyłam się tak szybko jak mogłam i uciekłam do pokoju. Nasi gospodarze porozumiewali się z nami za pomocą krzyków, bo tylko to było słyszalne w tej kakofonii dźwięków, która rozgrywała się za oknami. Najgorsza część nawałnicy trwała jakieś 30 minut - wszystko ucichło zupełnie po około 2 godzinach, a prąd wrócił koło północy. Chyba nigdy nie zapomnę tego, jak bardzo się wtedy bałam. To zdecydowanie była najgorsza, najsilniejsza burza jaką przeżyłam w moim krótkim życiu. :)
Offline

Bartek_Pawłowski

Sympatyk

Sympatyk

  • Posty: 764
  • Dołączył(a): wtorek, 21 sie 2012, 22:54
  • Lokalizacja: woj. wielkopolskie, 15km na NW od Jarocina
  • Numer GG: 0

Re: Opowieści o najgorszych burzach, jakie w życiu przeżyliś

Postponiedziałek, 27 sie 2012, 23:10

Nie pamiętam za bardzo tamtego dnia, ale pamięta, że było gorąco. Zaczęło się chmurzyć. Zanosiło się na małą niegroźną burze. Posprzątałem na dworze wszystko co mogło być "zdmuchnięte" przez wiatr. Poszedłem do domu, aby przeczekać tą burze. Po jakimś czasie burza nadeszła, zaczęła się ulewa. Błyskało się, ale nie jakoś dużo (może z 1 błysk na 2 sekundy). Nagle zerwał się bardzo silny wiatr. Orzech na podwórku po prostu "wariował". Liście na czubku drzewa niedługo dotknęły by ziemi. Z tej burzy najbardziej zapamiętałem ten bardzo silny wiatr i straszną ulewę. Na dworze po prostu było piekło na ziemi, a ja biegałem po domu i wycierałem okna które zaczęły przeciekać (nigdy tak się nie działo). Tego dnia nie zapomne, normalnie nigdy się burzy nie bałem, ale wtedy miałem stracha. Po przejściu burzy, wypogodziło się i wyszło słońce. Włączyłem lokalne radio dla Wielkopolski (Radio Merkury Poznań) i mówili o mojej miejscowości i o kilku w okolicy, że przeszła straszna nawałnica.
Najprawdopodobniej ta burza to było derecho z 23 lipca 2009 roku, ale nie pamiętam w którym to było roku, bo wtedy nie interesowałem się burzami.
Obrazek

Roman_Anulewicz

Re: Opowieści o najgorszych burzach, jakie w życiu przeżyliś

Postśroda, 29 sie 2012, 21:05

Jeśli chodzi o najgroźniejszą burzę jaką przeżyłem w życiu to po dłuższym namyśle z trzech "top" burz które przeszły nad moją miejscowością czyli burz z dnia 23/24.08.2007(potężna wichura wiatr ponad 100 km/h i silny stroboskop), 19.07.2011(hook echo które powstało w "trójkącie" miejscowości Iwkowa-Żegocina-Lipnica Murowana a które przyniosło u mnie zjawisko downburst a kilka km na N i NE gradobicie które okazało się największym od wielu lat) wybrałem burzę z dnia 4/5 czerwca 2010.
Cały dzień nie zapowiadał że wieczór i noc przyniosą powodziowy horror we wschodniej i centralnej Małopolsce mimo ostrzeżeń imgw, tego dnia także oczekiwałem na burze i od rana śledziłem detektory blidsa, pamiętam że wtedy około południa wychwytywał on wyładowania na Ukrainie i Lubelszczyźnie ( w tym czasie nie śledziłem jeszcze forum płb, ponieważ niecałe 2 tyg wcześniej zaliczyłem pierwszą wizytę na forum płb ;) i nie byłem za bardzo obeznany a jeśli chodzi już o detektory to obeznane mam je już od roku 2007...).
Koło godz. 15 niebo zostało zasnute nimbem, więc straciłem nadzieję na burzę, lecz jak się okazało było to złudne, około godz. 19 słyszałem już pomruki na E jednak niewidoczna była wtedy struktura burzowa ze względu na nimbo, gdy zobaczyłem skany blidsa wiedziałem że będzie krucho ze względu na 2 falę powodziową na Dunajcu która miała miejsce 2 czerwca, spadło wtedy 40-80 mm deszczu w Małopolsce w ciągu doby. Po godzinie 20, E horyzont zasnuły "złowrogie chmury" :twisted: :D które co 1-2 s były rozświetlane wyładowaniami, przed 21 rozpętał się tak nawalny opad deszczu że lampa oddalona o 40m od mojego domu widziana była niczym w styczniu podczas śnieżycy, trwało to około 20 min, po czym występował ciągły opad deszczu jednak po 1 h zerwało się ponownie oberwanie chmury i tak do godziny 12 dnia 5 czerwca, na temat tej powodzi na tym forum widnieje praca naukowa ;), ja chciałbym dodac jeszcze że dobrze że takich sum opadowych jak w pow. n-sądeckim,gorlickim, czy brzeskim(na zlewnię Uszwicy spadło wtedy grubo ponad 100mm deszczu) nie było w powiecie limanowskim, nowotarskim czy w Tatrach ponieważ np w Starym Sączu łączyły by się rzeki czyli Dunajec i Poprad o zbliżonym przepływie dochodzącym do 2000(Dunajec wtedy miał "tylko" 1000 powyżej Starego Sącza)i 1500 m/3 na 1s + Łososinianka z przepływem około 50 t/1s(wtedy około 10t/1s) co dało by poważne problemy na zaporze w Rożnowie i Czchowie, myślę że wtedy była możliwa fala wyższa o 1-2 m na Dunajcu od rzeczywistej wysokości fali, co mogło byc jeszcze bardziej tragiczne w skutkach, ale tak na szczęście nie było :)
Ostatnio edytowano poniedziałek, 3 wrz 2012, 12:42 przez Roman_Anulewicz, łącznie edytowano 1 raz
Offline
Avatar użytkownika

hemi112

Sympatyk

Sympatyk

  • Posty: 272
  • Dołączył(a): piątek, 24 cze 2011, 13:17
  • Lokalizacja: Bolesławiec
  • Ostrzeżenia: 1
  • Numer GG: 0

Re: Opowieści o najgorszych burzach, jakie w życiu przeżyliś

Postsobota, 1 wrz 2012, 15:09

Kilka lat temu (nie latałem jeszcze z aparatem za burzami i w ogóle tylko sobie obserwowałem) wybrałem się z kuzynem na wzgórze niedaleko jego domu. Generalnie burza była przed nami i nad miastem, nad nami spokojnie, z boków i z tyłu spokój... tak sobie patrzyliśmy jak tam sobie pobłyskuje nad miastem, a tu nagle jak nie &*%$#&**! Nam za plecami :shock: :!:

Było to najbliższe uderzenie pioruna jakie doświadczyłem w życiu i było to uderzenie w ziemie ok.80-100m za nami :!: Pierwsza reakcja to szok i mega zdziwienie, druga reakcja to sprawdzenie czy pampers trzyma czy nie a następnie szybka decyzja - nie a co stać, trzeba spiętralać do domu :!:

Błędy w zdaniach, zaczynamy pisać z dużej litery!
Paweł
Offline

Kenny

Sympatyk

Sympatyk

  • Posty: 105
  • Dołączył(a): piątek, 5 paź 2012, 06:38
  • Lokalizacja: Polkowice
  • Pseudonim: Kenny
  • Numer GG: 2221622

Re: Opowieści o najgorszych burzach, jakie w życiu przeżyliś

Postśroda, 7 lis 2012, 08:46

Jeśli miał bym typować to zdecydowanie najgwałtowniejszy przebieg miała ta z 10 czerwca 2009 roku. Z racji zainteresowań i odrobiny wolnego czasu postanowiliśmy się ze znajomym udać na kamiory w okolice Rudna i Regulic. Dzień nie był specjalnie ładny, panowało niewielkie zachmurzenie, temperatura na poziomie 27*C, brak wiatru i niesamowita duchota... Nic nie wskazywało na to aby mogło się tego dnia wydarzyć coś szczególnego, w prawdzie prognozy wspominały o możliwości pojawienia się burzy.

W okolicach chyba godziny 13 spostrzegliśmy zbierające się nad nami czarne chmury więc postanowiliśmy się ewakuować z kamieniołomu. Dotarcie do samochodu zajęło nam około 10min, wsiadając do samochodu dało się zaobserwować nad głową szelf targany niesamowicie silnymi wiatrami (w życiu nie widziałem tak dynamicznej chmury) po przejechaniu około 500m (zjechaliśmy do centrum Regulic) rozpoczął się pierwszy opad deszczu, który szybko przybierał na sile. Udało nam się pokonać kolejne 500m może 700m i na wysokości przejazdu kolejowego na drodze z Regulic do Alwerni dopadł nas grad... wiatr zaczął przybierać na sile. Udało nam się przejechać 300 może 400m, po czym zmuszeni spadkiem widzialności musieliśmy się zatrzymać. Opad gradu i wiatr cały czas przybierały na sile, w wyniku czego widzialność spadła do około 2m! (zawieszona w powietrzu rozpylona woda i grad). Najsilniejszy wiatr trwał zaledwie 2 morze 3 minuty, w trakcie których co chwila coś przelatywało nam przed szybą samochodu. Po ustaniu wiatru nadal mocno padało, droga pokryta była białą jak śnieg w zimie warstwą gradu. Kilkanaście metrów przed nami kilka choinek rosnących przy płocie było ścięte na wysokości około 3m. Usiłowaliśmy się przebić w kierunku głównej drogi Kraków-Oświęcim, omijając gałęzie i powalone słupy z kablami telekomunikacyjnymi i energetycznymi. Niestety w końcu drogę zagrodził nam złamany na wysokości ok 2m około 70cm średnicy dąb (co daje wyobrażenie o sile wiatru). Postanowiliśmy przebić się w kierunku Regulic i wrócić bocznymi drogami, bo jak donosiło radio główna droga została również zablokowana. Na szczęście udało nam się wydostać bez większych problemów, po drodze mijając liczne wiatrołomy.

Następnego dnia postanowiliśmy zobaczyć skutki nawałnicy. W Regulicach i Alwerni ucierpiało kilka domów i budynków gospodarczych (ze 2 zupełnie się rozpadły), w okolicy wystąpiły znaczne straty w lesie (powalone całe obszary). Wydaje mi się że najsilniejszy wiatr wystąpił na terenie kamieniołomu gdzie wiatr powyrywał z korzeniami nawet 2m drzewka, dodatkowo silny opad spowodował liczne osunięcia się gleby i spływy gruzowo-błotne.

Była to zdecydowanie najsilniejsza burza jaką przeżyłem, chociaż nie specjalnie aktywna elektrycznie. W mediach oczywiście pojawiła się opinia o trąbie powietrznej, ale zniszczenia wskazują jednoznacznie na wiatr prostoliniowy.
Galerię zniszczeń można podziwiać tu http://www.przelom.pl/galeria/164_2/Prz ... egulicach/

Pozdrawiam.


Liczne błędy w zdaniach
Paweł
Ostatnio edytowano środa, 7 lis 2012, 13:08 przez Paweł_Cholewa, łącznie edytowano 1 raz
Powód: Liczne błędy w zdaniach
Offline

meteostereo

Zarejestrowany

Zarejestrowany

  • Posty: 19
  • Dołączył(a): piątek, 12 paź 2012, 13:03
  • Numer GG: 0

Re: Opowieści o najgorszych burzach, jakie w życiu przeżyliś

Postśroda, 14 lis 2012, 14:35

Za dzieciaka jechałem z mamą do Torunia do rodziny. Moja mama nie prowadzi samochodu, więc wracaliśmy autobusem. I rozszalała się burza. Przejeżdżaliśmy przez las, drzewa leciały jak zapałki, grzmiało, masakra :D Ale najzabawniejsze w tej historii jest, że na pokładzie autobusu była hostessa, która chodziła i pytała pasażerów, czy nie chcą kawki, herbatki, cukierka.... A przerażeni ludzie wywalali na nią oczy... Wszystko dobrze się skończyło, ale staliśmy na drodze 2 godziny, bo tak lało, że nie dało się jechać!

Oskar Hernacki

Re: Opowieści o najgorszych burzach, jakie w życiu przeżyliś

Postczwartek, 11 kwi 2013, 09:49

Może i ja też opowiem...
Może nie była to najgorsza burza, ale była bardzo spektakularna.
Był upalny dzień 11 września. Temperatura sięgała 30,1 st. C!
Wróciłem po szkole do domu...
Po pewnym czasie zobaczyłem stratocumulus congestus ( cała ławica ), również zobaczełem cirrocumulusy.
Po 2 godzinach na zachodnim horyzońcie pojawiła się ogromna struktura burzowa.
Zresztą proszę spojrzeć:
-godzina 14:30: http://www.gewitter-check.de/cgi-bin/ar ... 0000000000
-godzina 15:30: http://www.gewitter-check.de/cgi-bin/ar ... 0000000000
-godzina 16:30: http://www.gewitter-check.de/cgi-bin/ar ... 0000000000
-godzina 17:30: http://www.gewitter-check.de/cgi-bin/ar ... 0000000000
-godzina 18:30: http://www.gewitter-check.de/cgi-bin/ar ... 0000000000
Już z oddali było widać błyskawice.
Gdy burza doszła już do mojej miejscowości błyskawice waliły do samej ziemi-była bardzo aktywnie elektryczna.
Opady deszczu nie były zbyt silne lecz te błyskawice...
Ten układ komórek burzowych pokazał, że wrześniowe burze mogą być spektakularne i gwałtowne.
P.S. Brak zdjęć, ponieważ mam coś z bluetoothem w laptopie i nie mogę z telefonu zdjęć na kompa wysyłać. :D
Offline

Hary117

Zarejestrowany

Zarejestrowany

  • Posty: 4
  • Dołączył(a): piątek, 1 mar 2013, 22:17
  • Numer GG: 0

Re: Opowieści o najgorszych burzach, jakie w życiu przeżyliś

Postczwartek, 11 kwi 2013, 10:59

Może ja nie napiszę o burzy , ale o elemencie jej towarzyszącym. . Często po gwałtowniejszych burzach, nawałnicach lub w trakcie ich trwania słyszę syrenę miejscowej OSP. Burza, pioruny walą i nagle jej dźwięk . Potrafi wzbudzić niepokój . Z racji , że jestem strażakiem tej jednostki budzi także adrenalinę :)
Offline
Avatar użytkownika

Culo

Zarejestrowany

Zarejestrowany

  • Posty: 43
  • Dołączył(a): sobota, 16 mar 2013, 09:51
  • Lokalizacja: Toruń
  • Numer GG: 8189373

Re: Opowieści o najgorszych burzach, jakie w życiu przeżyliś

Postsobota, 20 kwi 2013, 01:23

Przyznam szczerze, że zjawiska pogodowe interesowały mnie od zawsze, jednak od strony naukowej zacząłem interesować się dopiero gdy zacząłem studia (bardziej początek tego roku), a więc opis mojej burzy nie będzie zbyt szczegółowy. Jako instruktorzy sportów wodnych, podczas sezonu wakacyjnego (okres naszej pracy) przywiązujemy do burz większą uwagę niż przeciętny mieszkaniec Półwyspu Helskiego. Śledzenie prognoz numerycznych (zmiany kierunku wiatru spowodowane opadami), czy też satelity sat24.com. To nasze dwa główne narzędzia podczas planowania bieżącego dnia i zajęć na wodzie. Zaletą naszej pracy jest możliwość obserwacji burz w pełnej okazałości (w końcu pracujemy na otwartej wodzie). Nie wiem co rozumieć pod pojęciem najgorsza, burz przeżyłem setki, wały szkwałowe, zmiany kierunku wiatru, downbursty i wyładowania nie robią na mnie tak ogromnego wrażenia jak kiedyś (gdy było to coś zupełnie obcego). Jedna burza zapadła mi jednak w pamięci ze względu na adrenalinę, która skoczyła w tym dniu dość wysoko w górę.

Był 11 lipca 2012 roku, wiał południowo - wschodni wiatr o sile może 12-14 węzłów. Na wodzie pełno ludzi, windsurferzy, kitesurferzy, zeszli praktycznie wszyscy instruktorzy. Idealne warunki do szkolenia na jakże trudnym (szczególnie narażonym na zmiany prędkości i kierunku wiatru) sporcie jakim jest kitesurfing. Na horyzoncie od strony południowo zachodniej pojawiły się ciemne chmury. Wiatr zaczął słabnąć, jednak działo się to bardzo powoli. Chmury równie powoli zbliżały się w naszą stronę, jednak minęła godzina i dalej nic się nie działo. Nie było słychać nawet grzmotów. Fioletowe "niebo" stawało się coraz to bardziej widoczne, jednak dalej nie usłyszeliśmy ani jednego grzmotu. Wiatr osłabł ale nieznaczenie.

My - amatorzy obserwując chmurę, wiedzieliśmy, że przyniesie ona ze sobą coś więcej niż tylko wyładowania. Najwyraźniej burza chciała, abyśmy wyraźnie przyjrzeli się jej z daleka. W końcu na horyzoncie, na wysokości elektrowni wiatrowych w Swarzewie pojawiło się pierwsze wyładowanie. Niestety dalej panowała cisza. Woda była nadal wypełniona ludźmi. Obeznani instruktorzy dokładnie wiedzą co robić w takiej sytuacji i kiedy zejść, jednak na wodzie było też wiele amatorów. Obozy młodzieżowe, obozy dziecięce i setki tzw. "prywaciarzy" - żeby móc sobie to wyobrazić - trzeba to miejsce odwiedzić...

Postanowiłem udać się do naszego bosmana, aby poinformować go o nadchodzącym zagrożeniu, gdyż przeczuwaliśmy coś złego. Przerwałem prowadzenie zajęć i szybko zwodowaliśmy motorówkę, a ekipa z megafonem udała się "na wodę" w celu poinformowania wszystkich o konieczności zejścia na brzeg. Ściągnięcie z wody kilkudziesięciu osób i zniesienie całego sprzętu windsurfingowego i kitesurfingowego zajmowało trochę czasu, a burza wydawała by się jakby przyspieszać. Instruktorzy kitesurfingu z latawcami szli bardzo powoli, niektórzy nawet zwlekali a z naszej "krzykaczki" wydobywało się głośne "Instruktorzy kitesurfingu są proszeni o natychmiastowe zejście z wody". Widoczny szelf idący z południowego zachodu był już prawie nad nami, ostatnie osoby schodziły już na brzeg gdy żywioł uderzył. Wiatr "odkręcił" na zachodni (lekko skręcający ku południu), a jego siła wynosiła może lekko ponad 25 węzłów. Na brzegu stała ogromna ilość ludzi. Wszyscy obozowicze i instruktorzy obserwowali nadchodzące zjawisko. Co ciekawe, po nadejściu wiatru nie zaskoczył nas opad i wyładowania - może lekko kropiło. Nagle wiatr zaczął zmieniać kierunek na południowy a jego siła nieznacznie wzrosła. Ludzie byli zajęci robieniem zdjęć i rozbieraniem się z tzw. "pianek", kiedy zza moich pleców dobiegł się głośny krzyk "uciekajcie za wiaty!". Z przeciwnej strony Zatoki Puckiej (z kierunku południowego) szła na nas ogromna biała ściana. Woda była podrywana do góry, a zburzony "wał wody" wydawał się wysoki na kilka metrów a szeroki na kilka kilometrów. Wszyscy zaczęli uciekać w kierunku wiat osłaniających naszą bazę na campingu, część z nas biegała i chowała wszystko co ma prawo odlecieć. Adrenalina była tak duża, że nie zauważyliśmy nawet, iż w połowie drogi do nas, tzw. "biała ściana" zaczęła się jakby rozpadać. Ostatki szkwału który do nas doszedł były bardzo dziwne. Wiatr podrywał wodę do góry tylko miejscami, a porywy były może sekundowe. Nawet w odległości 2 km od nas można było dostrzec obszary wody podrywane do góry przez wiatr. Największy podmuch miał siłę ponad 50 węzłów. Efektem było połamane plastikowe okno przyczepy i zawalone przedsionki, mimo przewidywania się większych strat. Z czasem wiatr ustał i pojawił się deszcz, a po godzinnym deszczu niebo zaczęło się rozpogadzać.

Jak widać, o najgorszych (a raczej) najlepszych burzach jakie można przeżyć, nie zawsze przesądza ich siła, wielkość, charakterystyka, czy też zniszczenia, a samo otoczenie i adrenalina jaką można przeżyć, gdy np. w naszym przypadku -jest się odpowiedzialnym za sporą grupę osób. Z pewnością przeżyłem wiele gorszych burz, jednak tylko ta zapadła mi w ten sposób w pamięć. Mam nadzieję, że sezon 2013 będzie równie burzowy jak lipiec zeszłego roku i każdy z nas będzie miał dużo do opowiadania.

Paradoksalnie rzec biorąc, życzę każdemu takich przeżyć :).

Obrazek
Zdjęcie z satelity z tego dnia http://earthdata.nasa.gov/labs/worldview/
Offline

readlord

Zarejestrowany

Zarejestrowany

  • Posty: 26
  • Dołączył(a): sobota, 20 kwi 2013, 16:35
  • Lokalizacja: Między Krakowem a Katowicami.
  • Ostrzeżenia: 1
  • Pseudonim: ReadLord
  • Numer GG: 44473782

Re: Opowieści o najgorszych burzach, jakie w życiu przeżyliś

Postwtorek, 23 kwi 2013, 11:57

Moja najgorsza burza była dnia, 6/7 lipca 2012, byłem sobie w Kościele, godz: ok, 15:30. No i było piękna pogoda, może max 25/30 stopni było... No i siedzę sobie w kościele, ops! Słysze grzmoty, i bardzo zaczął lać deszcz... Jako iż jestem "Hardcore" no to cóż, już po kościele, tak się błyskało a grzmoty były najsilniejsze jakie zobaczyłem... No to idę z wiarą " NIE TRAFI MNIE PIORUN" a tu nagle, wychodzę, piorun uderzył żeby nie skłamać... z 30mm / 50 mm, "przede mną" przeżycie takie myślałem, że już po mnie, ale bogu Dzięki. Teraz mam nauczkę ze nie wychodzi się na pole gdy jest burza.. Wyglądało jakby to była max, superkomórka, ale jednak była to pojedyncza komórka, wiatr wiał ok. intensywnie, no ale jak szedłem do domu, pozalewane ulice oraz alarmowo straż, niby jakiś prezent na rozpoczęcie wakacji, ale takiej burzy jeszcze nie widziałem. Potem była jeszcze jedna burza, ale słabo, było 1 doziemne wyładowanie, ale nie zrobiła ta 2 na mnie wrażenie.

2 Burza nie pamiętam dokładnie, była ok. około sierpnia lub po 1 sierpniu, byłem na piwku, jadłem pizze, a tutaj czarne chmury max Mammatus, lub adwekcyjna, lub normalny Cumbu. Więc ok. 20:15, przyszedłem do domu, nagle zerwał się duży wiatr, ładnie świstało po oknach.. 1 okno mi się otworzyło, ale tak się przestraszyłem, ze szkoda gadać, Potem były bardzo groźne błyski, 3 błyski były doziemne, a grzmot ich był fenomenem. Potem zaczął bardzo padać , możliwe był grad... Ale czego się nie robi dla burzy. A późnij, to co zobaczyłem, tego nigdy nie widziałem, otwarłem okno, i patrze na zachód, a tam piękne wyładowania ok co 2 sekundy, było to ogromne, prawdopodobnie burza to komórka pojedyncza, gdyż w następnym dniu były takie same błyski, o super komórce tutaj nic nie można gadać. ;) Mam nadzieję, ze kolejne historię może mnie pobiją może nie ;) Ale bardzo mi się ten temat podoba.

Jeszcze jedna historia, zaatakował mnie przepiękny shelf cloud gdy pływałem w basenie, był przepiękny, był tak długi że aż tęcza jest mniejsza... szybko uciekłem do domu, wyładowania były przepiękne ;).
Burze/Chmury/Grady/Tornada:





Shelf Cloudy: 7
Funnel Cloud: 2
Cumbu.(skrót) 69
Deszcze / grady: deszcze: 68, grady: 5
Burze : 87
Super komórki : 3
Tornada/Trąby: 1, wichura lub downsturn
Offline
Avatar użytkownika

Kubalessini

Zarejestrowany

Zarejestrowany

  • Posty: 62
  • Dołączył(a): środa, 3 kwi 2013, 12:17
  • Lokalizacja: Klonowa pow. Sieradz/ Łódź
  • Numer GG: 0

Re: Opowieści o najgorszych burzach, jakie w życiu przeżyliś

Postsobota, 4 maja 2013, 00:38

To i ja się podzielę jedną historią.

Był maj 2010r. Wiadomo, bardzo mokry maj, ziemia była nasiąknięta i trwałą powódź. 22.05.2010.r jako że jestem strażakiem, miałem jechać pomagać przy wałach na Warcie, nasza zmiana wyjechała, lecz zostaliśmy zawróceni w połowie drogi. Pogoda była ładna. Koło godz. 21 słyszę, nadchodzi burza. Posprzątaliśmy na podwórku wszystko. Koło 22 burza była bardzo blisko, zaczął padać deszcz. Pioruny biły bardzo mocno, prądu nie było ale w mieszkaniu było widno od błyskawic. Siedzieliśmy w pokoju ja, brat i tata i obserwujemy, co się dzieje. Tak siedzieliśmy przez 1h, nawałnica nie słanie. Przez tą godzinę normalnie lało, świecąc latarką na podwórze widać było tylko ścianę wody. Koło 23 deszcz trochę ustąpił.Widzimy że sąsiad wyszedł na podwórko i świeci latarką. Zaniepokoiło nas to, iż stojąc prawie przy ścianie domu i świecąc latarką w ziemie światło się odbija. Jego dom był oblany dookoła. Okazało się że lało tak intensywnie że droga, która biegnie z górki zamieniła się w potok (woda pod kolana) . Ta woda na skrzyżowaniu w większości wpływała do rowu, który się przepełnił i wylał na ogród sąsiada, przez szopę woda ta popłynęła na kraniec podwórza i dalej na moje pole. Wyskoczyliśmy i usiłowaliśmy tą wodę skierować do rowu po przeciwnej stronie drogi (był prawie pusty) Pługiem dooraliśmy go do skrzyżowania,postawiliśmy burty od rozrzutnika i parę worków z piaskiem. Cała ta akcja trwała ok 2h, ok 10 chłopa brało w niej udział,przez cały czas padało i grzmiało. Udało się nam uratować dom sąsiada (woda była o 20 cm od progu) jednak w polu woda zasiała spustoszenie. Nasze podwórko uratowało to, iż profilaktycznie zrobiliśmy wyższe fundamenty przy płocie.

Ta sytuacja miała miejsce przez to, iż tą drogą płynęła woda z górki ( szczególnie z pól) w po jej bokach były rowy których dna były wyżej od drogi oraz nie ścięte pobocze. Po naszej interwencji pobocza ścięto i teraz mamy spokój.
Ale tak intensywnego deszczu jeszcze nigdy nie widziałem, szkoda ze nie mogłem zmierzyć tego opadu.

http://www.agrofoto.pl/forum/gallery/im ... -23052010r
http://www.agrofoto.pl/forum/gallery/im ... -23052010r
http://www.agrofoto.pl/forum/gallery/im ... -23052010r
http://www.agrofoto.pl/forum/gallery/im ... -nawalnicy
ObrazekObrazekObrazek
Offline
Avatar użytkownika

Arturbłyskawica

Zarejestrowany

Zarejestrowany

  • Posty: 23
  • Dołączył(a): sobota, 7 lip 2012, 21:50
  • Lokalizacja: woj. łódzkie
  • Numer GG: 40663671

Re: Opowieści o najgorszych burzach, jakie w życiu przeżyliś

Postśroda, 8 maja 2013, 16:08

Może nie pamiętam jakiejś takiej strasznej burzy, ale nie zapomnę do końca życia tych ciemnych chmur które kierowały się ku mnie. By po prostu czarne jak smoła. Aż mi się słabo zrobiło, trochę nawet spanikowałem. :mrgreen: Podczas tej burzy bardzo się błyskało. Przyznam się, że nie spotkałem się z taką burzą, która bym zapamiętał. No, ale cóż, może w tym sezonie coś się zdarzy. ;)
Offline

SuBi

Zarejestrowany

Zarejestrowany

  • Posty: 5
  • Dołączył(a): piątek, 10 maja 2013, 21:14
  • Numer GG: 33773549

Re: Opowieści o najgorszych burzach, jakie w życiu przeżyliś

Postsobota, 11 maja 2013, 01:44

pamiętam jedną taką poważniejsza sytuacje .

Dzień jak co dzień , słoneczko było lekki wiaterek i strasznie parno. Było może jakoś kolo 18:50-19:00 . I jak dobrze pamiętam z jednej strony szła chmurka i to był nawet shelf (...) co najlepsze jakieś kilka set metrów ode mnie jest las i dopiero w ost momencie widać było co to za chmurka idzie . Szło to szybko, chmura była taka szara robiła się z upływem czasu bardziej pod taki zgniły zielony. strasznie ucichło wiatr ustał grzmotów nie było tyle co siostra mnie zawołała i mówiła że idzie (buba) . Gdy już to doszło zerwał się bardzo silny wiatr, momentalnie na dworze zrobiło się szaro i zaobserwowałem coś w postaci ze była chmura (główna) a pod nią były kolejne które o wiele szybciej leciały i to takie płaty były. oczywiście spadł grad nast deszcz z dodatkiem wiatru to wyglądało tak że sąsiad co jest jakieś 80 m w ogóle nie było go widać. dosyć długo waliło i padało zaraz po tym praktycznie nastała noc dopiero rano jak się obudziłem usłyszałem płacz matki jak nam poderwało kawałek blachy na dachu. bardziej mnie ciekawiły te chmury pod tą chmura "główna" ( takie podobieństwo jak wielorybnica płynie i ma pod sobą małego tak samo tutaj , jest chmura a pod nią jeszcze nast która o wiele szybciej leci. ) . od tamtej pory jakoś jak widzę coś podobnego co zmierza w moją stroną tylko sobie mówię oby nie było nic podobnego to trąb powietrznych. lubię oglądać wyładowania ale ze znacznej odległości.
Kiedyś też był moment co wyszedłem na schody podczas mijającej burzy już to po niebie centralnie nad moją głowa wyskoczył/a błyskawica czy piorun ale taki że był prosty a od niego na boki szły kolejne i to nie waliło w prost w ziemie ale na niebie się rozkładało ( ten moment zapamiętam ) . tak samo gdy w burze byłem sam przyjechała do mnie ciotka , pomyślałem fakt faktem zawsze u niej bezpieczniej będzie , w momencie co weszliśmy do domu gdzieś uderzyło. Korki wyskoczyły a żarówki w całym domu zaczeły przez moment mrygać jak opętane. ale pomimo to mam myśli takie że może kiedyś stanę oko w oko z jakimś cackiem (nie sam ale z jakimś odpowiednim towarzystwem) .
Offline
Avatar użytkownika

widelec

Zarejestrowany

Zarejestrowany

  • Posty: 67
  • Dołączył(a): piątek, 8 cze 2012, 23:13
  • Lokalizacja: Wrocław
  • Numer GG: 0

Re: Opowieści o najgorszych burzach, jakie w życiu przeżyliś

Postwtorek, 21 maja 2013, 10:26

Dla mnie osobiście dwie najgorsze burze to te, które przeżyłem w plenerze. Pierwsza miała miejsce już ładnych parę lat temu - Ci, którzy interesują się burzami być może pamiętają tornado, które przeszło nad Lubelszczyzną 22 lipca 2007. Tego dnia byliśmy ze znajomymi na ognisku w lesie kawałek za moim miasteczkiem czyli za Łęczną. Co prawda w mojej okolicy trąby nie zaobserwowano (przeszła kilkanaście km dalej) ale solidna burza z dużą ilością wyładowań napędziła nam potężnie stracha. Kilka dni później miałem okazję być w Okunince gdzie żywioł wyrządził wiele szkód - aż strach pomyśleć co by było gdyby tornado przeszło w okolicy w której ogniskowaliśmy ... :) Odchodząc trochę od tematu - tornado przewędrowało wtedy szmat drogi nad Pojezierzem Łęczyńsko-Włodawskim, w okolicy mnóstwo jezior a tym dniem była niedziela - nie trudno się domyśleć co się wtedy działo. Samo zjawisko i w mediach i chyba na tej stronie zostało raczej przemilczane aż odcinek jaki pokonało tornado jest imponujący - Od miejscowości Rozkopaczew do samej granicy z Ukrainą.

Druga sytuacja miała miejsce rok temu - wybraliśmy się z koleżanką na rowery i złapała nas burza w okolicy nie zamieszkałej. Siedzieliśmy w jakiś krzakach czekając na koniec burzy, która była dosyć aktywna elektrycznie. Cóż tak to czasem bywa gdy w lecie na spontanie organizuje się wypad.

I ostatnia sytuacja z zeszłego roku - wypad na jesieni w Bieszczady, Wybraliśmy się na Połoniny, dzień był słoneczny ale idąc już górą zaczęło się ostro chmurzyć. Na szczęście skończyło sie tylko na strachu bo burzy nie było a w chmurach był tylko deszcz. Następnego dnia temperatura spadła na łeb na szyję - to wtedy wydarzyła się tragedia pod Tarnicą gdzie znaleziono zmarła z wychłodzenia kobietę.

Pozdrawiam.
Offline

Michał_Lisiak

Sympatyk

Sympatyk

  • Posty: 988
  • Dołączył(a): czwartek, 15 maja 2008, 10:44
  • Lokalizacja: Inowrocław
  • Pseudonim: Mikelis
  • Numer GG: 0

Re: Opowieści o najgorszych burzach, jakie w życiu przeżyliś

Postwtorek, 13 maja 2014, 14:29

Ja do dziś pamiętam pewną burzę, która przeszła nad Inowrocławiem w latach 90.-tych XX w. Była to niedziela, pora roku - prawdopodobnie lato, miesiąca już nie pamiętam. Byłem wtedy z ojcem, bratem i siostrą na działce. Po południu niebo poważnie się ściemniło, zaczęło grzmieć i kropić deszcz. Wkrótce rozpętała się ulewa. Postanowiliśmy uciec do domu, do miasta. Biegiem dotarliśmy do auta, a był to Fiat 126 p z niezakrytymi otworami wentylacyjnymi na klapie od silnika. Deszcz napadał do środka, zatem tata nie mógł go odpalić. Postanowił do pchać. W międzyczasie burza ucichła, przeszła dalej. Samochód został dopchany do ul. Marii Skłodowskiej-Curie, niedaleko działek, zaś ja i moje rodzeństwo poszliśmy do domu. Widziałem lekkie szkody po tej burzy w mieście, m.in. urwaną latarnię na ul. Św. Ducha, w pobliżu domu. Moja matka była cały czas w domu i się mocno denerwowała przez tą burzę, ale na szczęście nic się nikomu nie stało.
Następne groźne burze w moim życiu były w pamiętnym lipcu 1997, kiedy Polskę uderzył niż genueński. Całą noc z 3 na 4 lipca (o ile dobrze pamiętam) przechodziły non stop gwałtowne burze. Mój brat naliczył ich z 9 bodajże. Jeszcze za dnia padało. Był to czas, gdy na Marsie lądował łazik Pathfinder i była transmisja w TV. Oczywiście przez burze, obraz się urwał i nie obejrzałem jej do końca.
Kilka lat później w 2000 r. też przez Inowrocław przechodziły bardzo silne burze. Pamiętam, źe w lipcu (bodajże 16.) wystąpiły nawet superkomóki, które przyniosły grad i silne wyładowania atmosferyczne. Koledzy z liceum mówili nawet o trąbie powietrznej w okolicy wsi Balczewo, ale to trzeba by sprawdzić w wiarygodnych źródłach. Ja leja nie widziałem.
Gwałtowne burze też wystąpiły rok później, natomiast w następnych latach siła burz znacznie osłabła i kryzys ten trwa do dzisiaj. Klimat Kujaw uległ wysuszeniu, chociaż były też mokre miesiące, ale spektakularnych burz nie zanotowałem. Zatem żyję przeszłością. Jedyny plus to, że zimą zwiększyła się liczba burz, zwłaszcza śnieżnych. Ale może to i dobrze, że burze osłabły, przynjamniej nie ma żadnych zniszczeń. ;)
Pozdrawiam, Michał.
Adres email: mikelis5@wp.pl; michal.lisiak@op.pl
Offline

Konrad Boczek

Zarejestrowany

Zarejestrowany

  • Posty: 3
  • Dołączył(a): sobota, 10 maja 2014, 13:33
  • Pseudonim: Boczek
  • Numer GG: 43683870

Re: Opowieści o najgorszych burzach, jakie w życiu przeżyliś

Postniedziela, 18 maja 2014, 21:32

Cóż opowiem o pewnej burzy która miała miejsce w lato 2012 roku. To był strasznie parny dzień najpierw pojechaliśmy z kolegami nad jezioro Miedwie około 17 wróciliśmy była piękna pogoda można by rzecz sielanka, ciepło i słońce lecz około 19 poszliśmy postrzelać rakietami na pole za miastem i wtedy się zaczęło. Spojrzałem się w stronę C.H Tesco i wtedy zobaczyłem coś co mnie zmiotło z nóg na horyzoncie malował się zielonkawy shelf taki jak w dogonić tornado. Moje myśli były już w domu ale oczywiście myślałem, że zdąże uciec burzy lecz zastała nas jak już schodziliśmy do domu. Opady były bardzo mocne a stroboskop na niebie nieziemski wtedy po raz pierwszy bałem się bardzo burzy.
Offline
Avatar użytkownika

navi77

Sympatyk

Sympatyk

  • Posty: 273
  • Dołączył(a): sobota, 13 kwi 2013, 18:11
  • Lokalizacja: Kraśnik (lubelskie)
  • Ostrzeżenia: 1
  • Numer GG: 49625609

Re: Opowieści o najgorszych burzach, jakie w życiu przeżyliś

Postniedziela, 15 cze 2014, 18:48

Było to na początku lat 90 w sierpniu, burza wieczorem nadeszła z kierunku NE, na początku tylko to była ulewa która trwała dłuższy czas. Jeszcze przed północą zaczęły strzelać głośno pioruny i trwało to aż tak gdzieś do 4 przez cały czas Była to jedna z najdłużej utrzymujących się burz odkąd pamiętam. Z mamą w domu modliliśmy się przy zapalonej gromnicy :shock: i nie powiem ze odważny wtedy byłem.....
Offline

daniel82

Zarejestrowany

Zarejestrowany

  • Posty: 1
  • Dołączył(a): niedziela, 18 cze 2017, 21:25
  • Pseudonim: daniel82
  • Numer GG: 0

Re: Opowieści o najgorszych burzach, jakie w życiu przeżyliś

Postponiedziałek, 19 cze 2017, 00:52

Witam podłączam się do tematu,opowiem o burzach które pamiętam z lat 90tych , początek i koniec lak 90tych.Był rok 1993 lato lipcowy dzień, godzina 14:00 burza nadciąga z kierunku SW . Ponieważ mieszkam na ziemi łódzkiej , kierunek częstochowa opole , burza ta zaczęła się o godzinie 14:00 trwała do 18:00 .Wyładowania były tak silne ,że jak pamiętam wtedy na każde uderzenie pioruna przypadało od 5sekund do 10sekund jeden do drugim. Na tamte czasy było tak, jak burza nadciągała to zakład energetyczny wyłączał prąd 20minut przed burza .Siedzieliśmy z moja mamą przy zapalonej świeczce i zmawialiśmy modlitwe , skutki tej burzy pamiętam do dziś . Połamane drzewa , zalane piwnice , pożary od uderzenia pioruna . To nie są burze które przechodzą w dziśiejszych czasach, fakt może są gwałtowne ale przechodzą bardzo szybko nie trwają tyle godzin.
Druga burza którą pamiętam był rok 1995 gorące lato , pamiętam czerwiec lipiec tak upalny bez deszczowy, dzień w dzień
tylko upał i spanie na balkonie bo w domu nie dało się spać . Noce były wtedy gorące 21 -24 stopni celsjusza . I pamiętam jak prezenter pogody zapowiedział że (przechodzimy na cyrkulacje zachodnią to od znaczy się gwałtownymi burzami) . I pamiętam godzina 21:00 kierunek zachodni dochodzące błyski kierunek wrocław .Po godzinie burza przyspiesza kierunek wieluń . No i zaczęło się 22:30 burza nadeszła na powiat radomszczanski. Najpierw silny wiatr i słuchajcie burza piaskowa,
pamiętam jak piasek pukał o szyby , ciepły silny wiatr do tego z piaskiem , na parapecie, trwało to góra 20 do 30 minut po czym oddalone błyski dotarły i zaczeło sie wyładowania jak w opisie powyżej . Do tego grad i silna ulewa taka że całe
podwórko było w gradzie wody było do kostek.Choć mieszkam na ziemiach piaszczystych to woda szybko jest wchłaniana. burza ta trwała do godzin 2:30 po niej teperatura spadła do 12 13 stopni celsjusza.
Trzecia burza ta jest zadziwiająca nigdy takiej nie widziałem rok 1996 albo 1997 połowa września. Nadchodzą chmury kłębiaste ze wschodu, ale nie były to chmury fachowo nazywane cumulonimbus chmury burzowe, wyglądały na chmury
cumulus albo stratocumulus. Pamiętam zasłoniły całe niebo był już wieczór, i troszkę po kropiło .Po tym czasie zaczeło grzmieć w oddali zaczęła się burza ale słuchajcie ,wyładowania nie do ziemne tylko po niebie, normalnie malownicze zygzaki jeszcze czegoś takiego nie widziałem ,do tego zero deszczu sporadycznie sucha burza.Ale te pioruny takie dziwne
chodziły po całym niebie . Burza ta zaczęła się jak pamiętam o 19:00 trwała do 4:00 rano. Pamiętam nie mogłem spać to było dla mnie dziwne zjawisko,w dniu następnym z rana pogodnie ani jednej chmurki i ciepło.
Burze z lat 90tych to całkowicie inne burze tak jak to napisał kolega powyżej. Dzisiejsze burze trwają góra 1godz do 2godz są gwałtowne czasami z trąbami powietrznymi.Natomiast burze z lat 90tych to długotrwałe burze trwające 4 do 5 godzin nieraz cała noc , burze te charakteryzowały się silnymi wyładowaniami po czym czyniły straty zapalenie się gospodarstw porażenia piorunami , podtopienia. Fachowo nazywane (burze wewnątrz masowe) niemal stacjonarne.
Takich burz jak ja pamiętam w (pierwszym opisie) było kilkanaście z roku na rok w tamtych latach. Pamiętam jak mój
wujek opowiadał mi ,jak sam został w domu i nadeszła burza według jego opowieści zeszły się trzy burze bez prądu o świeczce.Jak ja pamiętam pogody wtedy były takie jak, moim zdaniem , noce tropikalne za dnia upał tak jak ma to miejsce w klimacie śródziemnomorskim.W dzisiejszych czasach mamy przewagę atlantycką ciepło, upalnie , noce chłodne.A mama zawsze mi mówiła że najgorsza burza zawsze przychodzi ze wschodu.
Poprzednia strona

Powrót do Hyde park

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron