Przygody z PIORUNAMI...

Dyskusje nie ujęte w ramy innych działów, tematy dowolne.
Regulamin forum
Pomimo faktu że jest to HydePark, obowiązują tu zasady netykiety, dobrego wychowania oraz poprawnej pisowni. Wszelkie łamanie tych zasad grozi ostrzeżeniami!
Mariusz
Zarejestrowany
Zarejestrowany
Posty: 44
Rejestracja: wtorek, 16 cze 2009, 11:07
Numer GG: 10295249
Lokalizacja: Zalesie k/Przemyśla
Kontakt:

Przygody z PIORUNAMI...

Postautor: Mariusz » czwartek, 25 cze 2009, 12:36

opowiem dwie przygody z piorunami:

:arrow: ojciec mojego kolegi opowiadał mi kiedyś, co przytrafiło mu się podczas burzy. Postanowił umyć ręce w zlewie, więc odkręcił kurek. Gdy tylko dotknął się wody, poraził go prąd, woda była pod napięciem. Czyżby piorun uderzył w studnię?

:arrow: 2 lata temu podczas burzy (a właściwie na samym jej początku) chciałem zamknąć samochód. Stał on za domem, może 15 metrów ode mnie. Wychyliłem rękę z pilotem za drzwi (padał mocno deszcz) i nacisnąłem przycisk. W tym momencie usłyszałem potworny huk. Do dziś nie wiem, czy to piorun strzelił w samochód. Auto było nietknięte. Czy to zamkniecie samochodu za pomocą bezprzewodowego pilota mogło ściągnąć piorun???

piszcie co myślicie o tych zdarzeniach i podzielcie się własnymi przygodami z piorunami...
gg 10295249
obszarny@gmail.com[/centrowanie]

meteoman
Sympatyk
Sympatyk
Posty: 523
Rejestracja: piątek, 3 kwie 2009, 14:57
Numer GG: 11562065
Lokalizacja: Lubartów - Okolice Lublina
Kontakt:

Przygody z PIORUNAMI...

Postautor: meteoman » czwartek, 25 cze 2009, 12:44

Możliwe że w tej pierwszej opowieści piorun uderzył w tym czasie gdzieś w rurociąg .A co do drugiej to nie mam pojęcia .

Ja miałem też przygodę z piorunem u babci .Mój ojciec oglądał TV podczas gwałtownej burzy .Każdy tłumaczył mu żeby wyłączył bo burza jest :) Ale on dalej oglądał aż nagle usłyszałem potworny huk .Otumaniło mnie na kilka minut i byłem w szoku .Piorun uderzył 10 m ode mnie . <--- To ode mnie ;)
Obrazek Obrazek

Awatar użytkownika
Michał_Rzeźnik
Sympatyk
Sympatyk
Posty: 241
Rejestracja: czwartek, 11 cze 2009, 17:41
Pseudonim: rzmisial;rzmisiali7
Numer GG: 6893313
Lokalizacja: Zabrze (WOJ. ŚLĄSKIE)
Kontakt:

Przygody z PIORUNAMI...

Postautor: Michał_Rzeźnik » czwartek, 25 cze 2009, 12:47

Ostatnio zmieniony czwartek, 25 cze 2009, 13:01 przez Michał_Rzeźnik, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
karol śliwa
Sympatyk
Sympatyk
Posty: 350
Rejestracja: sobota, 7 lut 2009, 09:23
Numer GG: 8692746
Lokalizacja: Limanowa/Oslo/Köln
Kontakt:

Przygody z PIORUNAMI...

Postautor: karol śliwa » czwartek, 25 cze 2009, 12:51

Hehe,tak się składa że wczoraj miałem niezłą przygode z piorunem.

:arrow: Przez moją miejscowość przechodziła gwałtowna(silna) burza z silnymi wyładowaniami doziemnymi.Niedawno zamontowali na słupie koło mojego domu uziemienie czy coś w tym stylu.Więc tak, łowiłem wczoraj burze gdy nagle z 30/40 m ode mnie uderzył piorun był potężny huk można powiedzieć że przez godzine ledwo słyszałem a pózniej to mi dzwoniło w uszach,przez około 30 min.To było zarąbiste jak i niebezpieczne przeżycie ;) .

Oto słup w którego walneło :arrow:
Ostatnio zmieniony środa, 22 lip 2009, 21:03 przez Krystian_Gierszak, łącznie zmieniany 2 razy.
Powód: Ortografia
Gadu-Gadu:8692746
Pozdrawiam Karol
Obrazek

Mariusz
Zarejestrowany
Zarejestrowany
Posty: 44
Rejestracja: wtorek, 16 cze 2009, 11:07
Numer GG: 10295249
Lokalizacja: Zalesie k/Przemyśla
Kontakt:

Przygody z PIORUNAMI...

Postautor: Mariusz » czwartek, 25 cze 2009, 12:54

gg 10295249
obszarny@gmail.com[/centrowanie]

Awatar użytkownika
Paweł_Cholewa
Członek stowarzyszenia
Członek stowarzyszenia
Posty: 1822
Rejestracja: poniedziałek, 14 lip 2008, 22:16
Pseudonim: Pablo
Numer GG: 8739674
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

Przygody z PIORUNAMI...

Postautor: Paweł_Cholewa » czwartek, 25 cze 2009, 14:54

Hmmm a więc moje przygody z piorunami :):

1-sza: :arrow: Było to dość dawno, wracałem do domu po burzy, która przeszła przez miasto, w pewnym momencie nagle piorun walnął z kowadła gdzieś niedaleko mnie, strasznie się przestraszyłem, huk niesamowity, było słychać jak w blokach drżą szyby, bardzo basowy huk, coś pięknego

2-ga: :arrow: Podczas pewnej słabej burzy, wyglądałem przez okno, również niespodziewane, piorun uderzył w mój blok, wysadziło korki na klatce i w mieszkaniu, włosy mi się zjeżyły na głowie :)

3-cia: :arrow: No i dzisiejsza nocna burza, która dawała mnóstwo wyładowań doziemnych, 4 razy pioruny uderzyły bardzo blisko mnie :D. Najlepsze co mogłem zobaczyć to to, gdy piorun doziemny, którego zauważyłem, walnął w linie energetyczną, po chwili rozbłysk zielony odchodzący z ziemi, nastąpiło spięcie i chwilowa utrata prądu. Coś pięknego :D. Pierwsza tak ostra burza pod względem wyładowań nad Krakowem, w dodatku nocna. Liczę na powtórki.
Pozdrawiam - StormHunter
Obrazek
E-mail: pawciokrk89@gmail.com

Awatar użytkownika
Michał_Rzeźnik
Sympatyk
Sympatyk
Posty: 241
Rejestracja: czwartek, 11 cze 2009, 17:41
Pseudonim: rzmisial;rzmisiali7
Numer GG: 6893313
Lokalizacja: Zabrze (WOJ. ŚLĄSKIE)
Kontakt:

Przygody z PIORUNAMI...

Postautor: Michał_Rzeźnik » czwartek, 25 cze 2009, 15:05

Zapomniałem wspomnieć o przygodzie dla mnie najważniejszej:

:arrow: Kilka lat temu byłem na wakacjach u mojego dziadka na wsi w Małopolsce (w sumie jak co roku). W ciągu jednego z dni mojego pobytu, przechodziła słaba burza. Wyszedłem na ganek. Wydawało mi się, że jest ona daleko. W pewnej chwili piorun trzasnął nie dalej jak 10 metrów ode mnie :o . Nic mi się nie stało, ale przez chwilę stałem, jak zamurowany ;) . Gdy się otrząsnołem, wróciłem do domu dziadka i uznałem, że lepiej będzie, jak nie wyjdę już podczas tej burzy na zewnątrz :) .

Awatar użytkownika
Filip_Dutkiewicz
Sympatyk
Sympatyk
Posty: 369
Rejestracja: poniedziałek, 19 maja 2008, 18:43
Pseudonim: mdgn
Numer GG: 1639923
Lokalizacja: Kraków/Nowy Targ
Kontakt:

Przygody z PIORUNAMI...

Postautor: Filip_Dutkiewicz » czwartek, 25 cze 2009, 15:43



Wczorajsza przygoda z piorunami, chyba jej nie zapomnę do końca życia :P
Obejrzyjcie film do końca!




zaciekawiony
Członek stowarzyszenia
Członek stowarzyszenia
Posty: 713
Rejestracja: środa, 3 cze 2009, 17:06
Pseudonim: zaciekawiony; Kuba Grom
Numer GG: 0
Lokalizacja: Nadkrznański gród
Kontakt:

Przygody z PIORUNAMI...

Postautor: zaciekawiony » czwartek, 25 cze 2009, 15:49

Parę lat temu moja mama wyszła na chwilę na balkon, aby pozbierać pranie przed nadchodzącą burzą. W tym samym momencie w latarnię na skrzyżowaniu uderzył piorun, a mamę prawie oślepiło bo akurat tam patrzyła. Potem dowiedzieliśmy się mimochodem, że wdomku jednorodzinnym obok latarni, spaliły się dwa telewizory i lodówka. Latarnia działała/

W zeszłym tygodniu, ściślej we wtorek, późną nocą w blok uderzył piorun. Przestał działać telewizor i spaliły się na klatce kable od domofonu. Telewizor wyrzuciliśmy, bo było to sprezentowane bardziewie z supermarketu, ale za to oddaliśmy do naprawy stary telewizor, który zachowaliśmy w piwnicy. Nieco wcześniej popsuł się kabel od internetu i z braku rozrywek słuchamy radia i czytamy książki.
- mój blog

Maślana
Sympatyk
Sympatyk
Posty: 139
Rejestracja: poniedziałek, 11 sie 2008, 18:59
Pseudonim: Pyra, PoznanskaPyra
Numer GG: 5855249
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:

Przygody z PIORUNAMI...

Postautor: Maślana » poniedziałek, 29 cze 2009, 18:02

:arrow: Niedawno przechodził przez poznań ulewny deszcz. Nie przejąłem się zbytnio i grałem sobie w gta 4. I jak w pewnym momencie pier....... w budynek na przeciwko okna to wywaliłem się z krzesłem na plecy. Huk był tak potężny że alarmy w samochodach na około sie po włączały a mi przez kilka minut piszczało w uszach. Wiec jazda była przednia. :D

kasiulik2

Przygody z PIORUNAMI...

Postautor: kasiulik2 » środa, 1 lip 2009, 13:41

1. To ja pewnego wieczoru oglądałam z cała rodziną jakiś film. Pioruny waliły za oknem, aż w końcu usłyszeliśmy wielki huk i ekran zaczął śnieżyć :)
2. Albo niedaleko mojej miejscowości jakiś chłopak stał na przystanku i zadzwonił mu telefon, a piorun walnął w drzewo, które się przewróciło na niego i go zabiło.

Snak
Sympatyk
Sympatyk
Posty: 58
Rejestracja: środa, 17 cze 2009, 09:43
Lokalizacja: Goleniów
Kontakt:

Przygody z PIORUNAMI...

Postautor: Snak » środa, 1 lip 2009, 16:07

Kiedyś popołudniu leżałem sobie w łóżku bo byłem bardzo chory. ;) Przyszła burza i zaczęło padać. Musiałem wyłączyć telewizor. Trochę pogrzmiało. Gdy myślałem że już po wszystkim, poszedłem do kuchni się czegoś napić. Wziołem sobie Krople Beskidu :) (moja ulubiona). Podszedłem do okna zobaczyć czy jeszcze pada. Wyjrzałem a tu nagle w blok oddalony o 10-15m uderzył piorun. Huk był bardzo potężny. W życiu jeszcze czegoś takiego nie słyszałem. Serce waliło mi jak głupie a przez następne 30 min szumiało mi w uszach. Moja siostra która siedziała w kuchni aż się popłakała. :) Nigdy tego nie zapomne.

Pozdrawiam

Awatar użytkownika
Zombie
Sympatyk
Sympatyk
Posty: 39
Rejestracja: poniedziałek, 8 wrz 2008, 17:18
Numer GG: 0
Lokalizacja: Jaworzno
Kontakt:

Przygody z PIORUNAMI...

Postautor: Zombie » czwartek, 2 lip 2009, 23:24

1. Ja podczas ostatniej burzy, gdzie piorunami waliło bez przerwy, stałam sobie z aparatem w ręce cykałam fotki piorunom, gdy w pewnym momencie walnęło tak blisko mnie, że komputer sam z siebie mi się wyłączył.
2. Podczas dzisiejszej burzy stałam na balkonie u chłopaka i oglądaliśmy pioruny. W pewnym momencie jakieś 200-300m od nas uderzył piorun, tak że było go widać w pełni normalnie jak uderzył. Huk był niesamowity.
Chłopak uciekł z balkonu, a ja stałam zadowolona dalej ;D

Rafał_Cieślak

Przygody z PIORUNAMI...

Postautor: Rafał_Cieślak » piątek, 3 lip 2009, 10:52

Podczas wczorajszej końcówki burzy, piorun uderzył 80 metrów odemnie, w staw wujka. Huk był tak głośny, że oguchłem na 20 min. Do tej pory mnie bolą uszy. Serce mi chciało z klatki wyskoczyć, a siedziałem wyluzowany przed komputerem i przeglądałem GFS'a na jutro ;d.

Awatar użytkownika
t_alleyka
Zarejestrowany
Zarejestrowany
Posty: 53
Rejestracja: wtorek, 17 lut 2009, 16:44
Pseudonim: t_alleyka
Numer GG: 6261882
Lokalizacja: Zabrze
Kontakt:

Przygody z PIORUNAMI...

Postautor: t_alleyka » czwartek, 9 lip 2009, 22:25

Dawniej , gdy tylko byłam na kolonii moim rytuałem było podziwianie zachodów słońca. I tak wymykałam się z zajęc i mig na plażę. Pewnego razu razem ze znajomymi również poszliśmy podziwiać zachód. Było tuż po froncie zimnym i pogoda była dość niestabilna. Ale cieszyliśmy się, że zaraz bedziemy blisko morza. Gdy tylko wyszliśmy zza dzrzew dosłownie wmurowało mnie w ziemię z zachwytu..Z jednej strony żółto -różowy zachód słońca a z drugiej ogromny Cumulominbus przecięty dwiema
tęczami..To było nieprawdopodobne :) Nagle zaczął lać deszcz i zostałam sama na drewnianych schodkach..czegoś takiego nie mogłam opuścić..Moknąc wpatrywałam się jeszcze kilka chwil w ten spektakl
i tu nagle jak nie przywali w plaże z 50 metrów ode mnie..Błysk, huk...
Ehh zrozumiałam aluzję i uciekłam do ośrodka. Ale tego zachodu słońca nic nie przebije ;)

Maślana
Sympatyk
Sympatyk
Posty: 139
Rejestracja: poniedziałek, 11 sie 2008, 18:59
Pseudonim: Pyra, PoznanskaPyra
Numer GG: 5855249
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:

Przygody z PIORUNAMI...

Postautor: Maślana » niedziela, 19 lip 2009, 18:45


slu_1982

Przygody z PIORUNAMI...

Postautor: slu_1982 » wtorek, 21 lip 2009, 00:12

Brat był u kolegi w domu na wsi, ojciec kolegi rolnik z pokolenia na pokolenie, stara instalacja elektryczna w domu. Podobno by był u kolegi piorun trafił w dom a po suficie pociągnęło wyładowanie. możliwe że przebiło gdzieś na instalacje elektryczną. Cóż, na pracowniach elektronicznych wbijają do głowy że beton powyżej 1Kv bardzo dobrze przewodzi, i mają rację :)

ncfalograff
Zarejestrowany
Zarejestrowany
Posty: 36
Rejestracja: środa, 20 sie 2008, 10:33
Pseudonim: Ncfalograff
Numer GG: 3189222
Lokalizacja: Leszno
Kontakt:

Przygody z PIORUNAMI...

Postautor: ncfalograff » środa, 22 lip 2009, 19:40

W ostatnią sobotę nad Lesznem przechodziła burza, była raczej słaba i to mnie zmyliło. Traf chciał, że akurat wtedy naprawiałem rower i rozmawiałem przez telefon. Co prawda nie na wolnym powietrzu tylko w pomieszczeniu gospodarczym, ale zawsze w czasie burzy. Usiadłem na chwilkę na krześle przy otwartych drzwiach i spojrzałem na zachód, nie przerywając rozmowy. Po kilku chwilach ujrzałem onego - doziemnego. Był ogromny, po mniej niż sekundzie rozległ się potężny huk, ogłuszający. Zakląłem siarczyście z wrażenia i szczerze mówiąc, nie wiem, czy byłem bardziej przerażony czy podekscytowany - po chwili stwierdziłem, że chciałbym jeszcze raz, jeszcze jednego. Niestety, nie udało się.
Jak się później okazało, piorun uderzył 180 metrów ode mnie, w prostej linii.
A ja rozmawiałem przez nowiuśki telefon.
Moja rozmówczyni była bardziej przerażona, dostałem natychmiastowy ochrzan i nakaz wyłączenia telefonu pod groźbą zamordowania mnie.
Ale ech, ta chwila...
Coś pięknego.
gg:3189222
e-mail:ncfalograff@gmail.com

Windforce
Sympatyk
Sympatyk
Posty: 127
Rejestracja: niedziela, 3 maja 2009, 17:31
Pseudonim: Windforce
Numer GG: 1666701
Lokalizacja: Mińsk Mazowiecki
Kontakt:

Przygody z PIORUNAMI...

Postautor: Windforce » poniedziałek, 27 lip 2009, 16:46

Ok, więc i ja coś opowiem...

15 lipca, 2009 rok. Siedzę w samochodzie na obrzeżach Łukowa i obserwuję rozwój komórki burzowej, pod którą świadomie wjechałem. 1-3 km ode mnie było miejsce w które szczególnie chętnie biły pioruny doziemne, obserwowałem to zjawisko "z otwartą gębą". Były potężne, grzmoty przeszywały powietrze niczym eksplozje. Było niemal bezwietrznie. Zaczęło mocno padać, więc postanowiłem odjechać trochę dalej, gdyż przez mokre szyby nie widziałem piorunów. Gdy ruszyłem, nagle przestało padać, więc zatrzymałem samochód. Nagle usłyszałem nad nim wyraźnie dziwny szelest, po czym błysnęło silnie i usłyszałem suchy trzask, dosłownie znad głowy, trzask niczym dźwięk łamanej gałęzi. Mgnienie oka później drugi, podobny. I trzeci... I czwarty! Mgnienie oka później powietrze przeszył głośny huk. Kilkukrotne uderzenie miało miejsce ze 100 metrów ode mnie. Z nawiewu poczułem silny zapach ozonu. Byłem w szoku, pomimo dość bezpiecznego schronienia, jakim jest samochód. Wciąż zastanawiam się, skąd pochodził ten szeleszczący dźwięk bezpośrednio przed uderzeniem...

Lipiec, 2005 rok. Mieliśmy wtedy sporo gwałtownych burz nad Polską, jedna z nich bokiem mijała Mińsk. Stałem na balkonie oparty o metalową balustradę dwiema rękami. Wyładowania doziemne były 5-10 km ode mnie. W powietrzu była cisza, nie padało. Po jednym z nich, wcale nie bliższym od poprzednich, poczułem od owej balustrady silne "kopnięcie". Przestraszyłem się ogromnie i odskoczyłem do ściany. Balustrada nie była uziemiona, ja również nie miałem kontaktu z uziomem. Czyżby odległe wyładowanie wyindukowało w pętli metalu balustrady i moich rąk aż tak silne prądy?

Babcia opowiadała mi raz, że kiedyś piorun uderzył w ich dom, gdy jeszcze nie mieli instalacji odgromowej. Podobno "ogień buchnął z gniazdek i ze ścian w miejscach gdzie przebiegały kable". Na szczęście nikomu nic się nie stało.
Nie każdy może się znaleźć na szczycie. Moim szczęściem jest to, że stałem obok.

Awatar użytkownika
Piorunek Łuków
Zarejestrowany
Zarejestrowany
Posty: 45
Rejestracja: wtorek, 4 lut 2014, 19:49
Pseudonim: Kracek
Lokalizacja: Łuków, lubelskie
Kontakt:

Re: Przygody z PIORUNAMI...

Postautor: Piorunek Łuków » środa, 20 sie 2014, 15:03

Obecnie pamiętam tylko jedną przygodę z wyładowaniem, ale na pewno było ich więcej :)

:arrow: To było jakieś trzy lata temu, z tego co pamiętam, pod koniec sierpnia. Zbliżał się koniec wakacji, ażeby więc zagłuszyć przygnębienie giercowałem sobie w jakiegoś FPS'a : ;) Wyjrzałem za okno, na północy znajdował się pojedynczy Cumulonimbus calvus, który nie generował żadnych wyładowań. Tak więc, nie przejmując się niegroźną w mojej ocenie chmurką, dalej radośnie sobie strzelałem, a kolejne headshot'y podbijały mi statystyki :D Nagle kątem oka dostrzegłem potężny błysk, wysadziło w domu korki, a w obawie przed ogłuszeniem błyskawicznie zatkałem uszy (wyrobiłem sobie taki nawyk :) ), około sekundy potem rozległ się charakterystyczny trzask :) Odłączyłem przedłużacz od gniazdka, ale z tej burzy nie nastąpiło więcej wyładowań. Później włączyłem komputer i okazało się, że padł monitor, a była to chyba jedyna szkoda, jaką kiedykolwiek wyrządziła mi burza.

Awatar użytkownika
Peter13
Sympatyk
Sympatyk
Posty: 557
Rejestracja: niedziela, 5 paź 2014, 15:59
Pseudonim: Peter Siwiec
Numer GG: 0
Lokalizacja: Kraków ( Stary Bieżanów)
Kontakt:

Re: Przygody z PIORUNAMI...

Postautor: Peter13 » sobota, 16 maja 2015, 21:12

Ja kiedyś też miałem przygodę z burzami w dzieciństwie w Krakowie i było tak (numer1).


(numer1) Prawdopodobnie w młodości kiedyś bawiłem się w piaskownicy i było wszystko dobrze a niebo było pogodnie i to było tak popołudniu i wczesnym wieczorem letniego dnia. Nawet nie zapowiadało się na burzę. Potem jak to bywało się zbierało do spania by być w dobrej formie następnego dnia. I w nocy nagle się obudziłem i akurat grzmiało i wtedy wyszedłem z pokoju a potem gdy wróciłem do niego to nagle zauważyłem piękne wyładowania doziemne i to był spektakl na wagę złota :) I dlatego poczułem że burze to moje przeznaczenie/powołanie by się nimi zajmować.


Kolejną historią była piątkowa burza kilka lat temu podczas letniego okresu.

Był sobie bardzo piękny dzień, kiedy temperatura prawdopodobnie przekraczała +28,+30 stopni i niewiele było chmur na niebie i ptaki dość ładnie śpiewały. Tylko miejscami wystąpiło trochę chmur kłębiastych, które niewinnie wyglądały. Wtedy to był piątek kiedy spędzałem czas na porządki domowe oraz sprzątałem królikowi o imieniu Bobi klatkę. Niestety zaczęło brakować drewnianych wiórek i musiałem pojechać na rowerze po trociny dla zwierzęcia i wtedy pierwsze ciemniejsze i też nie jakoś szczególnie groźne chmury z południowego i zachodniego zaczynały się wyławiać i potem gdy wracałem z zakupów i zaczęło się robić trochę nieciekawie, ponieważ zachmurzenie się zbliżało. Następnie będąc w domu za oknem zobaczyłem że superkomórkę burzową nad Krakowem ( pradopodobnie stropową) z obniżoną krawędzią przy podstawie i na południu doszło do rotacji a potem nadeszła wielka ulewa gradobicie i wichura. Wszystko wyglądało jak prawdziwie amerykański microburst. Na końcu z bratem sprzątaliśmy to wszystko :D

Generalnie do dnia dzisiejszego wielokrotnie ładne burze przechodziły burze w Krakowie, więc coś się dzieje.
Ostatnio zmieniony niedziela, 17 maja 2015, 15:00 przez Peter13, łącznie zmieniany 2 razy.

Awatar użytkownika
Pr0
Sympatyk
Sympatyk
Posty: 122
Rejestracja: sobota, 30 mar 2013, 16:44
Pseudonim: Pv0
Numer GG: 0
Lokalizacja: Okolice Świdnicy, woj. dolnośląskie
Kontakt:

Re: Przygody z PIORUNAMI...

Postautor: Pr0 » niedziela, 17 maja 2015, 13:28

Pierwszą przygodę z piorunami, miałem jeszcze z 12-13 lat temu, gdy byłem jeszcze dzieciakiem i pomimo tego, że mój wiek można było jeszcze policzyć na palcach od jednej ręki to zapadło mi to wydarzenie głęboko w świadomość ( dość długo bałem się burz ), a powodem tego było uderzenie w nocy wyładowania doziemnego 3 metry od mojego pokoju w kurnik u sąsiada, niezbyt miłe przeżycie...

Druga przygoda miała miejsce 2 lata temu na wakacje ( dokładnej daty nie pamiętam ), miałem taką przygodę, że obserwowałem na ganku burzę ( zresztą nie tylko ja ), wychyliłem się na chwilę, żeby zobaczyć jak woda płynie po drodze ( nawalny opad deszczu ) i niespodziewanie 10 metrów od mojego domu, oślepiło mnie jasne światło i po chwili usłyszałem donośny grzmot. CG uderzyło w komin u sąsiada, dosłownie rozsadzając go ( odłamki cegieł leżały u mnie na podwórku ).
Wspomniany sąsiad miał lepsze "wrażenia" niż ja, bo leżał on sobie w altance kilka metrów od swojego domu ( niezapomniane przeżycie :D ).
2014 - ilość burz: 23
2015 - ilość burz: 26
2016 - ilość burz: 12
2017 - ilość burz: 9
2018 - ilość burz: 6

Awatar użytkownika
eXzoN.
Sympatyk
Sympatyk
Posty: 117
Rejestracja: poniedziałek, 6 lip 2015, 02:59
Pseudonim: Riley
Numer GG: 2114453
Lokalizacja: Bielsko, 7zor
Kontakt:

Re: Przygody z PIORUNAMI...

Postautor: eXzoN. » poniedziałek, 8 sie 2016, 20:35

Z tego co pamiętam, za dzieciaka podczas burzy stałem na betonowym placu około 10x10m. Wokół były sklepy i takie tam pierdoły, oczywiście wszystko było pozamykane. Bawiliśmy się w gonianego z tego co pamiętam. Bardzo bałem się każdej burzy, burza.. była dla mnie koszmarem. Spojrzałem w niebo i nagle taki potężne wyładowanie coś w formie słupa spadł jakieś 2 km dalej. Nie zważając na kolegów, zostawiłem ich i uciekłem w popłochu. Kolega, z którym zawsze przegrywałem w biegu, nie mógł mnie dogonić. :P

"co prawda, laikiem jestem w meteo i tysiąc razy wyjdę na kompletnego idiotę, ale cóż..każdy kiedyś zaczynał, prawda?"


Wróć do „Hyde park”