Teraz jest piątek, 24 lis 2017, 16:42


MCS - Wrocław - 22.06.2011

Archiwalne relacje naszych łowców z wypadów za burzami w teren.
  • Autor
  • Wiadomość
Offline
Avatar użytkownika

Krzysiek_Trębicki

Sympatyk

Sympatyk

  • Posty: 271
  • Dołączył(a): poniedziałek, 25 maja 2009, 11:19
  • Lokalizacja: Wrocław/Jelenia Góra
  • Pseudonim: krzys_shepard; 8ctavarium
  • Numer GG: 13884251

MCS - Wrocław - 22.06.2011

Postczwartek, 23 cze 2011, 14:00

Wyliczenia modelu GFS na środę 22 czerwca już od jakiegoś czasu wskazywały na możliwość wystąpienia silnych burz tego dnia. Około godziny 10 na radarach można było obserwować zaczątki konwekcji, która została zainicjowana na pograniczu francusko-niemieckim. Kilka godzin później nad Niemcami rozwinął się potężny MCS, który nieubłaganie ciągnął w kierunku naszych zachodnich granic. Wysoka odbiciowość opadu i mnogość wyładowań potwierdzająca się przy każdej aktualizacji detektorów była dla nas ostatecznym kryterium do zorganizowania łowów w tym dniu.

Kwestią niebagatelną okazało się wybranie dobrego do obserwacji miejsca we Wrocławiu. Wyjazd za miasto mógł oznaczać minięcie się z burzą bądź przeoczenie kierunku jej propagacji, poza tym ciężko było znaleźć ochronę przed deszczem. Wpadliśmy więc na inny pomysł. Postanowiliśmy spróbować ustawić się na parkingu, który znajdował się na dachu galerii handlowej "Renoma". Miejsce było dla nas zupełnie nowe jeśli chodzi o łowienie burz, więc nie wiadomo było czego mamy się spodziewać. Nasz plan polegał na obserwacji burzy z wysokości i w razie potrzeby udaniu się samochodem w bardziej dogodne miejsce, tak aby zdążyć przed uderzeniem frontu. Nadeszła godzina 19 i solidny squall line dobijał się już do granic Polski. Około godziny 20 znalazłem się z dwoma kolegami (dla nich był to pierwszy raz w łowieniu burz ;)) na dachu Renomy. Naszym oczom ukazał się piękny widok Wrocławia z góry i doskonała panorama do obserwacji (aczkolwiek część zachodniego horyzontu była przysłonięta, nie miało to większego znaczenia). Rzut oka na zachodni horyzont uświadomił nam, że mamy do czynienia z potężnym układem burzowym. Na dole w mieście nie sposób było tego dojrzeć, jednak daleko na zachodzie niebo ciemniało i wyłaniały się kowadła rozległego MCSa:

Obrazek Obrazek

Stojąc na dachu czekaliśmy na przyjazd Kuby Świątkiewicza, którego samochód miał w razie zmiany kierunku burzy posłużyć nam za ostatnią deskę ratunku ;). Tymczasem Grześ Zawiślak poinformował mnie o wydaniu 3 stopnia zagrożenia. Sytuacja zaczynała robić się bardzo ciekawa. Burza powoli zbliżała się do nas, a wraz z nią dotarł Kuba :). Można powiedzieć, że również wraz z nim pojawiły się pierwsze i od razu bardzo silne wyładowania. Obserwowaliśmy przeważnie bardzo rozległe i długo trwające wyładowania międzychmurowe. Trzeba przyznać, że to jedynie wzmogło nasz apetyt na wielką burzę :). Wkrótce kowadło burzy nasunęło się nad Wrocław i uwidoczniło przepiękne, poszarpane struktury złożone z fractusów. Dynamika atmosfery była olbrzymia, struktury przybierały rozmaite formy, z których najciekawszymi były bez wątpienia chmury o kształcie fractusów z dziurą w środku, co Kuba plastycznie opisał jako "donuty" :D. Było już po godzinie 21, zaczęło się ściemniać i całe wydarzenie miało rozpocząć się na dobre:

Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek

Około godziny 21.20 zaczęła się najciekawsza część widowiska. Piękne wyładowania dość często rozświetlały niebo, zaczęło również lekko kropić. Obawialiśmy się mocniejszej ulewy, gdyż oznaczałoby to konieczność ucieczki z dachu. Na szczęście nic takiego nie miało miejsca. Zmieniając kilka razy stronę dachu, udało nam się sfotografować kilka bardzo ładnych wyładowań:

Obrazek Obrazek Obrazek

Jedno z najładniejszych wyładowań:


Między czasie uświadomiliśmy sobie, że konieczność obchodzenia dachu z różnych stron spowodowana jest występowaniem większej liczby wyładowań na północ i południe od nas. Oznaczało to, że burza podzieliła się przed Wrocławiem, najwyraźniej zamierzając ominąć swym impetem miasto. Domniemanie to potwierdził blids i radary. łuk bow echo przechodził na północ od nas i minął Wrocław, na południu natomiast występowały wciąż silne rdzenie opadowe, nad Wrocławiem zaś była przerwa w wyładowaniach. Zbliżała się godzina zamknięcia parkingu na dachu (22.00) i musieliśmy podjąć decyzję co robić dalej. Po rozmowie z Pawłem Cholewą postanowiliśmy zaryzykować i pojechać w kierunku czoła burzy, z zamiarem uchwycenia momentu przejścia frontu. Udaliśmy się zatem samochodem na Bielany Wrocławskie, mijając po drodze wiele liści zerwanych z drzew przez wiatr. Poruszając się ulicami miasta straciliśmy chwilowo burzę z oczu, obserwacja z góry dawała nam tą przewagę której na dole już nie było. Zatrzymaliśmy się na parkingu na Bielanach, wpełzliśmy pod daszek i tam właśnie przeczekaliśmy główne uderzenie frontu. Przejściu linii szkwałowej towarzyszył silny wiatr i zacinający deszcz. Natomiast praktycznie nie było wyładowań. Po ustaniu najmocniejszego uderzenia podjęliśmy decyzję o zakończeniu łowów i udaniu się do domu. W drodze powrotnej zaobserwowaliśmy jeszcze kilka potężnych wyładowań w oddali i towarzyszących im basowych pomruków.

Podsumowujac, była to mimo wszystko jak dotąd najsilniejsza burza we Wrocławiu w tym sezonie. Wyładowania wystąpiły głównie przed frontem i miały charakter przeważnie miedzychmurowy, aczkolwiek uchwyciliśmy też kilka CG. Przed samym miastem burza rozdzieliła się, przez co samo uderzenie MCSa nie było tak silne jak przypuszczaliśmy. Biorąc wszystkie czynniki pod uwagę mieliśmy całkiem udane łowy, z bardzo efektownymi wyładowaniami, do tego sprawdziliśmy nową miejscówkę do obserwacji we Wrocławiu i nie napadało nam za wiele na głowę :). Czekamy na kolejne burze w tym sezonie ;).

fot. Kuba Świątkiewicz, Krzysiek Trębicki
film: Krzysiek Trębicki
Pozdrawiam, Krzysiek

Obrazek

GG: 13884251
e-mail: krzys_shepard@interia.pl

Powrót do Archiwum (od 2008 r.)

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron