Re: 2014 - woj. dolnośląskie - podsumowanie

Awatar użytkownika
Maksymilian Antoniów
Członek stowarzyszenia
Członek stowarzyszenia
Posty: 651
Rejestracja: poniedziałek, 3 sie 2009, 19:03
Lokalizacja: Nowa Ruda (południe Dolnego Śląska)
Kontakt:

2014 - woj. dolnośląskie - podsumowanie

Postautor: Maksymilian Antoniów » poniedziałek, 31 mar 2014, 15:20

Wraz z kolegą Maciejem postanowiliśmy udokumentować najdokładniej jak się da wszystkie burze, które występowały i wystąpią do końca roku na terenie województwa dolnośląskiego.

Nasze opracowanie zawierać będzie opis sytuacji synoptycznych, w których zjawiska te powstały, z podziałem na ich genezę i zasięg terytorialny. Opracowanie będzie miało na celu ujęcie wszystkich burz w roku 2014 pod kątem statystycznym i meteorologicznym. Postaramy się również wykonać podział na dni z burzami i ilość tychże zjawisk.

Jest to pionierski i dosyć trudny do wykonania pomysł (zwłaszcza jeśli chodzi o określenie dokładnej liczby burz - postaramy się wykonać to na podstawie systemów detekcji wyładowań i danych radarowych), ale przy odpowiednich staraniach uda nam się oddać sytuację przynajmniej w dużym przybliżeniu. Nasze podsumowanie będzie dostępne w odpowiednim dziale po utworzeniu przez zespół moderatorów poddziału 2014. Pod sam koniec roku zaś stworzymy publikację w formacie .pdf
Analiza synoptyczna wichury z 18/19.01.2007:
http://lowcyburz.pl/download/cyryl_analiza.pdf

Awatar użytkownika
Maciej Dolecki
Członek stowarzyszenia
Członek stowarzyszenia
Posty: 365
Rejestracja: sobota, 23 kwie 2011, 10:46
Pseudonim: FRAKCJA ZIMNA
Numer GG: 0
Kontakt:

Re: 2014 - woj. dolnośląskie - podsumowanie

Postautor: Maciej Dolecki » poniedziałek, 31 mar 2014, 15:41







W nocy z 11 na 12 stycznia cała Polska była w umiarkowanym strumieniu zachodnim, w cyklonalnej odmianie cyrkulacji strefowej. Wpływ na pogodę w kraju miała zatoka niżowa przemieszczająca się znad Szwecji, przez Bałtyk, w kierunku Łotwy. W godzinach wieczornych nad obszar województwa nasunęła się strefa chłodnego frontu atmosferycznego, oddzielającego ciepłe powietrze morskie umiarkowanych szerokości geograficznych od chłodniejszego, również polarno-morskiego. Obie masy powietrza cechowały się stratyfikacją chwiejną, pozwalającą na utworzenie się chmur Cumulonimbus przynoszących opady przelotne i burze w obszarze oddziaływania pionowych ruchów wstępujących. W zachodniej części województwa, na froncie chłodnym, utworzyły się chmury Cumulonimbus, których elektryzacja nastąpiła około godziny 23:40 11 stycznia. Detektory wyładowań zarejestrowały burzę w Zagrodnie, w rejonie Chojnowa i Legnicy. Przelotnym opadom deszczu i burzom towarzyszył wiatr o prędkości maksymalnej dochodzącej do 19 m/s (68 km/h).



• Detektory

,

źródło: http://www.lightningmaps.org/blitzortun ... _maps_form

http://old.chmi.cz/meteo/rad/blesk/blesk_data.php

Radiosondaż - Wrocław


źródło: http://weather.uwyo.edu/

• Analiza synoptyczna



źródło: http://www.met.fu-berlin.de/de/wetter/maps/





źródło: http://www.lightningmaps.org/blitzortun ... rikes_form
Ostatnio zmieniony poniedziałek, 31 mar 2014, 23:40 przez Maciej Dolecki, łącznie zmieniany 2 razy.

Awatar użytkownika
Maciej Dolecki
Członek stowarzyszenia
Członek stowarzyszenia
Posty: 365
Rejestracja: sobota, 23 kwie 2011, 10:46
Pseudonim: FRAKCJA ZIMNA
Numer GG: 0
Kontakt:

Re: 2014 - woj. dolnośląskie - podsumowanie

Postautor: Maciej Dolecki » poniedziałek, 31 mar 2014, 16:36







15 marca w ciągu dnia Dolny Śląsk znajdował się w cyklonalnej odmianie cyrkulacji północno-zachodniej, pod wpływem głębokiego niżu, którego centrum po południu znalazło się nad Zatoką Fińską. Od wczesnych godzin porannych do przedpołudnia przez całe województwo przemieszczał się aktywny chłodny front atmosferyczny, w strefie którego następowała wymiana mas powietrza - z łagodnej, choć przetransformowanej masy powietrza polarno-morskiego na wyraźnie chłodniejszą, aczkolwiek również polarno-morską. W południe już cały obszar województwa był w chłodnym PPm.

W związku z oddziaływaniem głębokiego i wysokiego niżu nad obszarem województwa wzrósł pionowy gradient temperatury w dolnej troposferze. Temperatura powietrza na powierzchni 850 hPa obniżyła się o 9,3 °C w ciągu 12 godzin (pomiary wykonane we Wrocławiu o godzinie 01:00 i 13:00 czasu urzędowego, IMGW). Napływające chłodne PPm docierało do południowo-zachodniej części Polski znad północnego Atlantyku, przemieszczając się jeszcze nad Morzem Norweskim. Cechowało się ono niewielką niestabilnością (o godzinie 13:00 CAPE we Wrocławiu ~36 J/kg), jednak w obszarze występowania pionowych ruchów wstępujących wystarczyło to do powstania chmur Cumulonimbus, przynoszących opady przelotne, a gdzieniegdzie także burze. Wyładowania atmosferyczne notowano przede wszystkim na krańcach zachodnich, północnych i wschodnich województwa. Stacja synoptyczna na Śnieżce notowała burzę. Komórki burzowe przemieszczały się na południowy wschód, zgodnie z wiatrem na powierzchni izobarycznej 700 hPa.



• Detektory



, ,


źródło: http://www.lightningmaps.org/blitzortun ... _maps_form
http://old.chmi.cz/meteo/rad/blesk/blesk_data.php

• Radiosondaż - Wrocław



źródło: http://weather.uwyo.edu/

• Analiza synoptyczna



źródło: http://www.chmi.cz/portal/dt?menu=JSPTa ... last=false





W sobotę 22 marca Polska Południowo-Zachodnia znajdowała się w zasięgu rozległego układu niskiego ciśnienia rozciągającego się od północnego Atlantyku, przez Skandynawię, po północną Rosję. Przez obszar województwa z zachodu na wschód powoli przemieszczał się umiarkowanie aktywny, pofalowany, chłodny front atmosferyczny. Wskutek równoległego do osi przepływu kierunku wiatru w środkowej troposferze front wykazywał tendencję do falowania - tzn. w jego obrębie tworzyły się płytkie ośrodki niżowe, znacząco wpływające na wzrost prędkości pionowych prądów wstępujących w dolnej atmosferze.
Front był wyraźnie identyfikowalny w polu wiatru i temperatury - w jego strefie następowała zmiana kierunku wiatru o 90°, miejscami więcej - głównie z południowego na północno-zachodni i zachodni. Oddzielał on napływające z południa bardzo ciepłe powietrze polarno-morskie, od chłodniejszej, napływającej z zachodu (znad Atlantyku), aczkolwiek również polarno-morskiej masy powietrza.
Ciepła masa PPmc, w której wystąpiły burze, była dość sucha - wczesnym popołudniem, mimo temperatur przekraczających 20 °C, notowane temperatury punktu rosy mieściły się w przedziale od 3 °C (Legnica) do 5,2 °C (Wrocław). Mimo to, wg pomiaru aerologicznego z Wrocławia CAPE wyniosła ~11,9 J/kg. Model GFS na ten dzień największą chwiejność prognozował dla zachodniej części województwa (i tam też pojawiły się burze), gdzie CAPE miała wynieść od 100 J/kg do 200 J/kg. Niestabilność była więc nieznaczna, jednak obecność pofalowanego frontu atmosferycznego znacząco wspomogła ich inicjację. Burze występowały przede wszystkim w zachodniej części województwa - zwłaszcza na obszarze od Bogatyni po Głogów, lokalnie wystąpiły także na wschód od tej strefy. Burzę zanotowano na stacji synoptycznej w Legnicy pod koniec dnia i na początku okresu nocnego (zaczęła się ona przed godziną 18:00 UTC, a zakończyła niedługo potem). We Wrocławiu o 18:00 UTC odnotowano widoczne wyładowania z daleka, jednak burzy tam nie zaobserwowano. Przechodzeniu frontu atmosferycznego towarzyszył porywisty wiatr (w porywach do 16 m/s - 58 km/h podczas burzy w Legnicy i 14 m/s w Jeleniej Górze). Zjawiska przemieszczały się zgodnie z kierunkiem wiatru na powierzchni 700 hPa - z południowego zachodu na północny wschód.


• Detektory



źródło: http://www.lightningmaps.org/blitzortun ... _maps_form

• Radiosondaż - Wrocław



źródło: http://weather.uwyo.edu/

• GFS

, , , , ,

źródło: http://meteomodel.pl/gfspl

• Analiza synoptyczna



źródło: http://www.met.fu-berlin.de/de/wetter/maps/

• Radar

,

źródło:http://radar.bourky.cz/

[



źródło: http://www.lightningmaps.org/blitzortun ... rikes_form

Awatar użytkownika
Maciej Dolecki
Członek stowarzyszenia
Członek stowarzyszenia
Posty: 365
Rejestracja: sobota, 23 kwie 2011, 10:46
Pseudonim: FRAKCJA ZIMNA
Numer GG: 0
Kontakt:

Re: 2014 - woj. dolnośląskie - podsumowanie

Postautor: Maciej Dolecki » sobota, 3 maja 2014, 15:23

W związku z występowaniem coraz większej ilości dni burzowych oraz samych burz, musimy ograniczyć nasze miesięczne podsumowanie do opisów oraz załączonego detektora z danego dnia. Inne narzędzia ( GFS, Radary oraz IR-BT) znajdować się będą w rocznym podsumowaniu, które planujemy opublikować pod koniec grudnia bieżącego roku.








W czwartek 3 kwietnia w ciągu dnia cały obszar województwa znajdował się pod wpływem niżu znad Wysp Brytyjskich i związanego z nim pofalowanego frontu atmosferycznego. Z południowego zachodu napływało ciepłe i chwiejne powietrze polarno-morskie, zaś po północnej stronie frontu obserwowano adwekcję chłodniejszego i suchego powietrza polarno-kontynentalnego o stratyfikacji stałej, w której nie tworzyły się konwekcyjne chmury kłębiasto-deszczowe.

3 kwietnia na terenie województwa występowały dwa rodzaje burz:

• termiczne, występujące w godzinach popołudniowych głównie na południu województwa, w Sudetach;
• frontowe, występujące późnym popołudniem oraz w godzinach wieczornych.

Prognoza numeryczna modelu GFS prognozowała na ten dzień dla województwa dolnośląskiego napływ ciepłej masy powietrza o niewielkiej niestabilności (CAPE dla przeważającej części regionu od 100 J/kg do 200 J/kg, lokalnie w Sudetach Zachodnich nieznacznie powyżej 200 J/kg, LIFT od -1 do 0. Prognozowany uskok prędkościowy wiatru (0-6 km) miał wynieść o godzinie 14:00 we Wrocławiu 9 m/s, w rzeczywistości wyniósł około 10 m/s (dane: Weather.uwyo.edu), prognoza była więc trafna, natomiast takie wartości tego parametru sugerowały powstawanie pojedynczych burz wykazujących niewielkie skłonności do łączenia się w układy wielokomórkowe.

Najwyższe wartości Indeksu Waihtinga miały wystąpić na północy województwa, osiągając 30-31, co w interpretacji synoptycznej oznacza prawdopodobieństwo burz 40-60%.

Do godziny 14:00 na obszarze województwa burze nie występowały. Na stacji synoptycznej Wrocław przed południem obserwowano chmury Altocumulus castellanus, świadczące o niestabilności w troposferze i sygnalizujące aktywację procesów konwekcyjnych z upływem czasu. Pierwsze chmury Cumulus congestus obserwowano na południu województwa, także na stacji synoptycznej w Jeleniej Górze, już o godzinie 11:00 czasu urzędowego (09:00 UTC), godzinę później zaobserwowano je także w Kłodzku.
W godzinach popołudniowych na obszarze Dolnego Śląska pojawiły się pierwsze chmury Cumulonimbus przynoszące lokalne opady przelotne, jednak do godziny 16:00 żadne z nich nie ulegały elektryzacji. Dopiero po 14:00 UTC systemy detekcji wyładowań zaczęły je odnotowywać, pierwsze burze zaobserwowano w Sudetach. Późnym popołudniem i wieczorem, tj. w okresie od 17:00 do 20:00 (15:00 UTC – 18:00 UTC) zjawiska te odnotowano również na pozostałym obszarze województwa.

Ostatnia burza tego dnia wystąpiła na północy powiatu kłodzkiego, w okresie od 18:50 UTC do 19:55 UTC (godziny od 20:50 do 21:55 czasu polskiego).

Zjawiska przemieszczały się tego dnia w kierunku wschodnim ze składową południową. Towarzyszył im miejscami porywisty wiatr, najsilniejszy z nich, biorąc pod uwagę obserwacje ze stacji synoptycznych, odnotowano w Legnicy (17 m/s – 61 km/h), chociaż przed godziną 20:00 poryw o prędkości 63 km/h zarejestrowała także stacja lotniskowa we Wrocławiu.







4 kwietnia w godzinach popołudniowych południowa i środkowa część Dolnego Śląska była w zasięgu falującego frontu atmosferycznego oddzielającego chłodne i stabilne powietrze polarno-kontynentalne od cieplejszego polarno-morskiego zalegającego na południu województwa i w Czechach.

Jedyna burza tego dnia powstała właśnie w strefie frontu, na obszarze Sudetów. Komórka burzowa nie była bardzo aktywna, systemy detekcji wyładowań zarejestrowały tylko dwa wyładowania.

Poza tym w ciągu dnia notowano opady ciągłe i przelotne, występujące na stacjach synoptycznych w Jeleniej Górze, Wrocławiu i Legnicy.





8 kwietnia w ciągu dnia Dolny Śląsk znajdował się w strumieniu cyrkulacji zachodniej, pod wpływem zatoki niżowej z frontem chłodnym. Zatoka przemieszczała się znad Norwegii w kierunku południowej Szwecji, zaś front chłodny, w godzinach porannych znajdujący się nad wschodnimi Niemcami, już wczesnym popołudniem dotarł do zachodnich krańców województwa (o 12:00 UTC znajdując się na linii od Helu po Jelenią Górę), zaś do godziny 18:00 już cały obszar Dolnego Śląska znajdował się za jego strefą.
Front chłodny, w strefie którego powstawały burze, oddzielał ciepłe, napływające z południowego zachodu powietrze zwrotnikowe z obszarem źródłowym w rejonie Azorów od chłodnego powietrza polarno-morskiego napływającego z północnego zachodu, konkretniej znad rejonu Islandii i północnego Atlantyku.
Front poprzedziła pre-frontowa linia zbieżności, gdzie następowała zmiana kierunku wiatru z południowego na zachodni i na której pojawiały się opady przelotne, jednak burz w obszarze jej oddziaływania nie zaobserwowano, wyładowania w strefie linii zbieżności pojawiły się dopiero w województwie łódzkim.
Przed nadejściem frontu chłodnego w Sudetach wystąpiło zjawisko fenowe.
Napływające powietrze zwrotnikowe cechowało się niestabilnością wystarczającą do wytworzenia się burz. Według prognoz numerycznych modelu GFS w godzinach popołudniowych CAPE osiągać miała około 300 J/kg, po przeanalizowaniu warunków rzeczywistych na podstawie pomiaru aerologicznego z Wrocławia i obserwacji ze stacji synoptycznych należy ocenić, że prognoza niestabilności była trafna (włącznie z prognozą uskoków wiatru).
Burze występowały początkowo w zachodniej połowie województwa, z upływem czasu przemieszczając się na wschód. Ostatnie z nich pojawiły się w godzinach od 16:00 do 17:30 na krańcach południowych i wschodnich województwa.
Przebieg burz najgwałtowniejszy okazał się w powiatach południowych regionu, gdzie zjawiskom tym towarzyszył porywisty wiatr o prędkości dochodzącej do 20 m/s (72 km/h) – poryw o takiej prędkości zanotowano chociażby na stacji synoptycznej w Kłodzku. Poza tym obszarem nie notowano innych groźnych zjawisk oprócz wyładowań doziemnych, a wiatr osiągał prędkość maksymalną dochodzącą do 16 m/s – 58 km/h, czyli nie stwarzał istotnego zagrożenia. Suma opadów zanotowanych podczas burz na ogół nie przekraczała 5 mm. Opady gradu nie występowały.
Tego dnia wszystkie burze związane były z chłodnym frontem atmosferycznym, nie występowały burze termiczne ani adwekcyjne.






9 kwietnia w godzinach popołudniowych Dolny Śląsk znajdował się pod wpływem niżu z centrum nad Morzem Bałtyckim. Z północnego zachodu, z rejonu Islandii, napływała chłodna i niestabilna masa powietrza, do czego przyczyniła się również obecność kropli chłodu w środkowej troposferze (na powierzchni 500 hPa notowano miejscami -33 °C). Chwiejność była niewielka, gdyż CAPE wg prognoz numerycznych miała osiągać najwyżej 150 J/kg - 180 J/kg w zachodniej i środkowej części województwa, jednak adwekcja chłodu i zwiększony pionowy gradient temperatur wspomógł rozwój zjawisk konwekcyjnych. Te pojawiły się 9 kwietnia na znacznym obszarze Polski Zachodniej.

Burze wystąpiły w Ścinawie i okolicach, a także na północ od Bogatyni. Komórka z północnej części województwa przejściowo wykazywała się znaczną aktywnością elektryczną.

Obie burze tego dnia powstały w wyniku adwekcji chłodu w środkowej troposferze i wywołanego nią wzrostu chwiejności termodynamicznej. Przemieszczały się na południowy wschód, a więc zgodnie z północno-zachodnim kierunkiem wiatru na powierzchni 700 hPa.






W poniedziałek w ciągu dnia cała południowo-zachodnia część kraju była pod wpływem wtórnego ośrodka niżowego znad południowej Skandynawii, związanego z rozległym układem niżowym z centrum nad Morzem Barentsa. W pierwszej części dnia nad województwo dotarł chłodny front atmosferyczny, za którym napłynęło chłodne i niestabilne powietrze polarno-morskie z północnego zachodu. Za frontem chłodnym tworzyły się burze wewnątrz-masowe typu adwekcyjnego.

Naływające w tylnej części niżu powietrze cechowało się sporym pionowym gradientem temperatury wywołanym oddziaływaniem wysokiego niżu. Największa niestabilność wystąpiła w godzinach popołudniowych wskutek oddziaływania insolacji. Pierwszą burzę detektory zarejestrowały w południowo-zachodniej części Ziemi Kłodzkiej. Potem pojawiały się one także w innych częściach województwa.

Według prognoz numerycznych modelu GFS, w godzinach popołudniowych CAPE na obszarze Dolnego Śląska miała wynieść od 200 J/kg do około 350 J/kg. Najwyższe, aczkolwiek i tak stosunkowo niskie ścinanie wiatru 0-6 km miała wystąpić na południu województwa, gdzie DLS miał wynieść około 10 m/s - 12 m/s, co sugerowało powstawanie pojedynczych komórek burzowych, które lokalnie, zwłaszcza w Sudetach, mogły łączyć się w układy wielokomórkowe. Prognozowany Indeks Waihtinga (25 - 27) sugerował około 50% utworzenia się burz.

Adwekcja chłodu w tylnej części niżu oraz oddziaływanie pionowych prądów wstępujących w środowisku niestabilnej masy powietrza (LI na ogół od -1 do 0) znacząco wspomogła inicjację burz. Przemieszczały się one w kierunku wschodnim-południowo-wschodnim, a potem na południowy wschód - zgodnie z kierunkiem wiatru na powierzchni izobarycznej 700 hPa (o godzinie 14:00 czasu urzędowego we Wrocławiu zanotowano na tej wysokości wiatr zachodni-północno-zachodni z kierunku 290°).

Burzom, a także komórkom konwekcyjnym nieulegającym elektryzacji, towarzyszyły opady niewielkiego gradu i silne porywy wiatru o prędkości dochodzącej do nawet 23 m/s (83 km/h) w Kłodzku.





We wtorek w ciągu dnia po południu Dolny Śląsk znajdował się w dalszym ciągu pod wpływem wtórnego ośrodka niżowego, który przemieścił się nad zachodnią Rosję, w strumieniu cyrkulacji północnej. Południowo-zachodnia część Polski była w zimnym powietrzu arktyczno-morskim, napływającym z północy. Niestabilność występująca w masie PAm była niewielka (CAPE od 100 J/kg, LIFT od 0 do 1, tylko lokalnie od -1 do 0) jednak w środowisku niżu doszło do rozwoju zjawisk konwekcyjnych - chmur Cumulonimbus z opadami przelotnymi, a gdzieniegdzie z burzami.

Wszystkie burze, podobnie jak dobę wcześniej, były wewnątrzmasowymi burzami adwekcyjnymi. Lokalnie towarzyszył im porywisty wiatr i opady gradu, jednak jego prędkość maksymalna na ogół nie stwarzała większego zagrożenia. Komórki konwekcyjne i lokalne burze przemieszczały się z północy na południe, zgodnie z kierunkiem wiatru na powierzchni izobarycznej (o 14:00 we Wrocławiu wiatr na powierzchni 700 hPa wiał z kierunku 350 °).





22 kwietnia w ciągu dnia Dolny Śląsk znajdował się pod wpływem zatoki niżowej i linii zbieżności przemieszczającej się bardzo powoli w kierunku wschodnim, w południe rozciągającej się od Bratysławy, przez Czechy i Ziemię Kłodzką, po zachodnią Polskę. Cały obszar województwa znajdował się w przetransformowanym powietrzu polarno-morskim napływającym znad Morza Czarnego.

Już w godzinach porannych i przedpołudniowych lokalnie występowały przelotne (pochodzenia konwekcyjnego) opady deszczu. Wraz z upływem dnia i oddziaływaniem insolacji masa stawała się coraz bardziej niestabilna, a ruchy wstępujące w strefie konwergencji i lokalnie także poza nią powodowały powstawanie burz termicznych.

Według prognoz numerycznych modelu GFS w ten dzień napływające PPms na całym obszarze województwa cechować się miało stratyfikacją chwiejną (LIFT wszędzie <0, CAPE maksymalna w godzinach popołudniowych od 300 J/kg do 800 J/kg.

Ścinanie wiatru w warstwie 0-6 km osiągać miało wartości poniżej ~10 m/s, co sugerowało powstawanie raczej pojedynczych komórek burzowych, które tylko lokalnie, za sprawą ruchów wstępujących w dolnej troposferze na linii zbieżności mogły organizować się w burze wielokomórkowe. W takim słabogradientowym polu ciśnienia również ewentualne porywy wiatru miały osiągać wartości niestwarzające żadnego zagrożenia.

Wiatr wczesnym popołudniem na powierzchni izobarycznej 700 hPa nad Wrocławiem wiał z południa-południowego wschodu, dlatego też burze przemieszczały się na północ-północny zachód. Na skutek występowania dużego zachmurzenia w momencie pomiaru zmierzona CAPE była niewielka, osiągając ledwie 28,5 J/kg. Poziom równowagi o godzinie 14:00 nad Wrocławiem sięgał powierzchni izobarycznej 500 hPa.

Burzom tego dnia nie towarzyszyły groźne zjawiska.





23 kwietnia w ciągu dnia całe województwo znajdowało się nadal w słabo-gradientowym obszarze ciśnienia, w zasięgu oddziaływania płytkiej zatoki niżowej znad południowo-wschodniej Polski. Napływała wciąż ta sama, stara, przetransformowana, wilgotna, ale niestabilna masa powietrza polarno-morskiego.

Uwagę tego dnia zwracał bardzo bardzo słaby wiatr notowany ponad warstwą graniczną, który sugerował, że powstałe burze będą przemieszczały się bardzo powoli, a niektóre z nich mogą być wręcz stacjonarne. Również niski uskok wiatru w warstwie 0-6 km sugerował taki typ burz.

W godzinach popołudniowych cały Dolny Śląsk był już w niestabilnej termodynamicznie masie powietrza, CAPE wg GFS miała osiągać od 300 J/kg do 600 J/kg. Pierwsza burza pojawiła się na Ziemi Kłodzkiej i przyniosła bardzo intensywny opad deszczu, a także opad niewielkiego gradu. W ciągu kilkunastu minut miejscami potrafiło spaść kilkanaście mm opadu.

Burze tego dnia nie były bardzo liczne, pojawiały się w Sudetach, lokalnie też na pozostałym obszarze województwa. O godzinie 14:00 we Wrocławiu CAPE wyniosła ~459 J/kg, a LIFT ~-1,8 - należy więc zakładać, że numeryczna prognoza niestabilności na ten dzień była trafna.

Na skutek zalegania płytkiej zatoki nad Dolnym Śląskiem na powierzchni 700 hPa burze przemieszczały się w różnych kierunkach w różnych częściach województwa.

Burzom tego dnia towarzyszyły głównie intensywne opady deszczu i lokalnie opady gradu.






24 kwietnia ogólna sytuacja baryczna na poziomie morza nie uległa istotnej zmianie, nadal byliśmy w starym powietrzu polarno-morskim napływającym z południowego wschodu, w cyrkulacji wschodniej obojętnej, pomiędzy wyżem z centrum nad Morzem Bałtyckim, a wieloośrodkowym układem niskiego ciśnienia znad Europy Południowej. Zatoka na powierzchni 700 hPa opuściła tego dnia obszar województwa, po czym na Dolnym Śląsku ustalił się północno-wschodni i wschodni wiatr ponad warstwą tarciową.

Na obszarze od Pomorza Zachodniego, przez centrum kraju, po Podkarpacie późnym popołudniem rozciągała się strefa rozmywającego się chłodnego frontu atmosferycznego. Mimo to wszystkie burze powstałe tej doby na Dolnym Śląsku były burzami wewnątrz ciepłej, choć przetransformowanej masy powietrza polarno-morskiego.

Początkowo burze rozwijały się w Sudetach Zachodnich i na północnym wschodzie województwa, miało to miejsce wczesnym popołudniem. Dopiero późnym popołudniem procesy konwekcji na obszarze od południowej Wielkopolski po województwo opolskie uległy aktywizacji. Na skutek występowania prądów wstępujących w dolnej troposferze zaczęły wypiętrzać się komórki konwekcyjne, z czasem przekształcające się w komórki burzowe po procesie elektryzacji chmur.

Największą ilość burz odnotowano tego dnia właśnie w godzinach popołudniowych. Wieczorem, po zachodzie słońca, chmury Cumulonimbus ulegały stopniowemu zanikowi.

Burzom tego dnia lokalnie towarzyszył porywisty, ale niestwarzający zagrożenia wiatr, miejscami także intensywne opady deszczu. Przemieszczały się na zachód i południowy zachód.





25 kwietnia ogólna sytuacja baryczna przy powierzchni ziemi nie uległa istotnym zmianom. Nadal cała Polska, także Dolny Śląsk, był w cyrkulacji wschodniej obojętnej, pomiędzy układem wysokiego ciśnienia z centrami nad Bałtykiem i Morzem Norweskim oraz rozległym układem niskiego ciśnienia znad Europy Południowej.

Nadal napływała ta sama, stara, wilgotna masa powietrza polarno-morskiego.

W ciągu dnia zachmurzenie było przeważnie duże, z lokalnymi przejaśnieniami w godzinach porannych zwłaszcza na zachodzie województwa. Dlatego też właściwa inicjacja burz nad południowo-zachodnią Polską miała miejsce stosunkowo późno, dopiero po godzinie 17:00.

Burze tego dnia były na ogół słabe, przynosiły tylko intensywne opady deszczu. CAPE miała osiągać od 300 J/kg do 750 J/kg późnym popołudniem, w rzeczywistości o 14:00 zanotowano we Wrocławiu CAPE nieznacznie przekraczającą 200 J/kg.

Burze przemieszczały się wraz ze strumieniem sterującym w kierunku zachodnim. Wystąpiły głównie w północnej części Dolnego Śląska. Na ogół nie przynosiły groźnych zjawisk.







26 kwietnia w ciągu dnia Dolny Śląsk był pod wpływem zatoki niżowej z linią zbieżności, która w ciągu dnia ulokowała się nad Sudetami, z upływem godzin przemieszczając się bardzo powoli nad północne Czechy. Napływało ciepłe powietrze polarno-morskie.

Burze tego dnia występowały tylko w strefie linii zbieżności nad obszarem Sudetów.






27 kwietnia w ciągu dnia województwo znajdowało się w zasięgu oddziaływania linii zbieżności rozciągającej się równoleżnikowo od Dolnego Śląska po Lubelszczyznę. W strefie konwergencji tworzyły się komórki konwekcyjne, a lokalnie także burzowe. Pierwsze burze pojawiły się w rejonie Lwówka Śląskiego, kolejne zaś w południowej części województwa.

Lokalnie burzom towarzyszyły obfite opady deszczu z uwagi na wolne przemieszczanie się komórek burzowych.





28 kwietnia w ciągu dnia Dolny Śląsk znajdował się w słabo-gradientowym obszarze obniżonego ciśnienia związanym z płytkim niżem znad Bałkanów. Przez południową połowę województwa z północy na południe przemieszczał się chłodny front atmosferyczny, który rano znajdował się na linii Zgorzelec - Biała Podlaska, a do wieczora przemieścił się przez cały obszar Czech, docierając do linii Erfurt - Bratysława. Front wypierał ciepłe powietrze polarno-morskie od nieco chłodniejszej masy powietrza, również polarno-morskiej.

Tuż za frontem napłynęło wilgotne powietrze w warstwie granicznej, co skutkowało utworzeniem się rozległych chmur Stratus i Stratocumulus, która znacząco ograniczała dopływ promieni słonecznych do powierzchni ziemi, miejscami usłonecznienie tej doby wyniosło 0 godzin.

Model GFS nie prognozował Stratocumulusa, dlatego też jego prognoza chwiejności na ten dzień niezbyt dobrze sprawdziła się - model prognozował na godzinę 14:00 we Wrocławiu CAPE około 700 J/kg, w rzeczywistości nie osiągnęła ona nawet 5 J/kg.

Inicjacja burz miała miejsce tam, gdzie pojawiły się przejaśnienia, dzięki którym niestabilność w ciągu dnia wzrosła. Burze 28 kwietnia wystąpiły na Ziemi Kłodzkiej, przybrały formę pojedynczych komórek burzowych, nieprzynoszących groźnych zjawisk.

Burzę zanotowano między innymi na stacji w Kłodzku. Komórka nie przeszła jednak centralnie przez miasto, stąd nie odnotowano żadnego opadu. Najbardziej aktywnym burzom tego dnia towarzyszyły opady rzędu kilku mm.

Na skutek cyrkulacji północno-wschodniej, burze przemieszczały się wraz z wiatrem ponad warstwą graniczną - z północnego wschodu na południowy zachód.





źródło: http://www.lightningmaps.org/blitzortun ... rikes_form
Ostatnio zmieniony czwartek, 3 lip 2014, 15:56 przez Maciej Dolecki, łącznie zmieniany 2 razy.

Awatar użytkownika
Maciej Dolecki
Członek stowarzyszenia
Członek stowarzyszenia
Posty: 365
Rejestracja: sobota, 23 kwie 2011, 10:46
Pseudonim: FRAKCJA ZIMNA
Numer GG: 0
Kontakt:

Re: 2014 - woj. dolnośląskie - podsumowanie

Postautor: Maciej Dolecki » czwartek, 3 lip 2014, 15:02







W czwartek 1 maja w ciągu dnia Dolny Śląsk znajdował się w zasięgu niżu znad Krajów Nadbałtyckich. Nad Polską Północną oddziaływał chłodny front atmosferyczny. Na Dolnym Śląsku odznaczył się również wpływ linii zbieżności, w strefie której następowała zmiana kierunku wiatru z południowo-zachodniego na północno-zachodni i północny.

Nad województwo napływało całodobowo stare - przetransformowane, ale dość ciepłe powietrze polarno-morskie. Cechowało się ono niewielką niestabilnością. Wg prognozy numerycznej GFS CAPE maksymalna osiągać miała około 300 J/kg w Sudetach Zachodnich. Na pozostałym obszarze województwa późnym popołudniem CAPE wynieść miała od 100 J/kg do 250 J/kg.

Burze powstałe na linii zbieżności rozwijały się na obszarze Sudetów, z czasem przemieszczając się na wschód i północny wschód. Zjawiskom nie towarzyszyły na ogół groźne zjawiska, choć miejscami pojawiły się dość obfite opady deszczu, rzędu kilkunastu mm (m.in. na posterunku opadowym w Bolesławcu - źródło: IMGW).

Ostatecznie burze zaniknęły na północnym zachodzie województwa w godzinach wieczornych 1 maja.





2 maja w ciągu dnia Dolny Śląsk znajdował się w strefie obniżonego ciśnienia i rozległego, falującego frontu arktycznego. Front oddzielał zimne powietrze arktyczne napływające z północy od mocno przetransformowanego - starego, ale znacznie cieplejszego powietrza polarno-morskiego napływającego do godziny 17:00 nad Sudety. Po godzinie 17:00 już cały Dolny Śląsk był w zimnym powietrzu arktycznym o stratyfikacji stałej, w którym nie występował rozwój chmur Cumulonimbus.

Pojedyncze komórki burzowe powstawały jeszcze w masie PPms, które charakteryzowało się słabą i umiarkowaną chwiejnością. CAPE na obszarze Czech dochodziła do 600 J/kg, a LIFT lokalnie do -2 (dane: pomiary aerologiczne, ČHMÚ, Weather.uwyo.udu).

W warstwie granicznej dominował wiatr wschodni i północno-wschodni, natomiast w swobodnej atmosferze, m.in. na powierzchni izobarycznej 700 hPa, występował wiatr południowy-południowo-zachodni. Stąd też chmury burzowe przemieszczały się właśnie w kierunku północnym ze składową wschodnią.

Biorąc pod uwagę zaleganie niskich chmur Stratus i Stratocumulus oraz znikome usłonecznienie należy zakładać, że niestabilność na południu województwa była mniejsza niż w Czechach.

Komórki burzowe powstałe na obszarze południowo-zachodniej Polski było mało aktywne i nie przynosiły groźnych zjawisk towarzyszących. Burzę zarejestrowano na stacji synoptycznej w Jeleniej Górze.




7 maja w ciągu dnia Dolny Śląsk był pod wpływem rozległego niżu z centrum nad północnym Atlantykiem oraz związanym z nim ośrodkiem wtórnym przemieszczającym się nad Morzem Bałtyckim. Przez województwo przemieszczał się związany z nim chłodny front atmosferyczny oddzielający dwie masy powietrza polarno-morskiego - cieplejszą, napływającą na wschód od frontu od chłodniejszej, napływającej na zachód od jego strefy. Byliśmy w cyklonalnej odmianie cyrkulacji zachodniej.

Ciepła masa powietrza charakteryzowała się stratyfikacją stałą, w której nie występowały chmury ani opady konwekcyjne. Dopiero za frontem chłodnym napłynęło powietrze o stratyfikacji chwiejnej (CAPE wg prognoz numerycznych osiągać miała około 300 J/kg na zachodzie i w środkowej części województwa).

Początkowo powoli z zachodu na wschód, począwszy od godzin porannych, nad województwem przemieszczała się dość rozległa strefa opadu ciągłego. Dopiero bezpośrednio za nią, już w chłodnej masie powietrza, pojawiły się komórki konwekcyjne, które lokalnie przyniosły burze.

Mimo to burze te należy sklasyfikować jako frontowe, gdyż powstały w strefie oddziaływania ruchów wstępujących związanych z frontem chłodnym.

Burze przemieszczały się z WSW na ENE. Nie towarzyszyły im groźne zjawiska.


8 maja w ciągu dnia cały obszar województwa znajdował się w tylnej części zatoki niżowej znad Rosji. Późnym popołudniem i wieczorem nad obszarem województwa rozbudował się słaby klin wyżu azorskiego. Do wczesnych godzin popołudniowych Dolny Śląsk był jeszcze pod wpływem wspomnianej zatoki, w chłodniejszej i chwiejnej masie powietrza.

Prognoza niestabilności modelu GFS zakładała, że napływające PPm cechować się będzie bardzo niewielką niestabilnością (CAPE miała wynieść około 130 J/kg na północnym wschodzie województwa, a LIFT miał na tym obszarze osiągać 2). W takiej sytuacji wiadomo było, że nad obszarem województwa mogą pojawiać się raczej słabo rozbudowane chmury Cumulonimbus, z niewielkim prawdopodobieństwem elektryzacji chmur.

Tak też było w rzeczywistości, do popołudnia nad Dolnym Śląskiem lokalnie tworzyły się komórki konwekcyjne z opadami przelotnymi. Jedyna burza tego dnia pojawiła się w pobliżu Jelcza, gdzie wystąpiło wyładowanie doziemne ujemne. Komórki konwekcyjne, tak jak i jedyna tego dnia komórka burzowa, przemieszczała się na wschód z bardzo niewielką składową północną.

Opadom przelotnym lokalnie towarzyszył lekko porywisty wiatr, tego dnia nie występowały żadne groźne zjawiska meteorologiczne.




09.05.2014 w ciągu dnia południowo-zachodnia część Polski była w zasięgu zatoki niżowej znad Bałtyku związanej z rozległym układem niskiego ciśnienia z centrum głównym o godzinie 12:00 UTC ulokowanym nad Morzem Północnym. W godzinach popołudniowych nad województwem przemieszczał się niezbyt aktywny, chłodny front atmosferyczny, oddzielający ciepłe powietrze polarno-morskie napływające z południowego zachodu od chłodniejszego, również polarno-morskiego, napływającego z zachodu. Obie masy powietrza cechowały się stratyfikacją chwiejną, lecz większa niestabilność wystąpiła w masie chłodniejszej. Burze pojawiły się w strefie frontu chłodnego i tuż za nim, w tylnej części zatoki.

W strefie frontu atmosferycznego powstawały opady przelotne i lokalne burze. Wyładowania zaczęły pojawiać się jednak dopiero w zaawansowanej fazie popołudnia, pomiędzy 16:30 a 17:00.

Według prognoz numerycznych modelu GFS, CAPE maksymalna w godzinach popołudniowych osiągać miała 100 J/kg - 350 J/kg i po analizie pomiarów aerologicznych można stwierdzić, że prognoza ta była trafna. Pomimo ścinania wiatru w warstwie 0 km - 6 km przekraczającego 12 m/s burze nie wykazywały istotnej tendencji do organizacji w układy wielokomórkowe, wszystkie burze tego dnia były pojedynczymi komórkami.

Analizując pionowy rozkład prędkości i kierunku wiatru w troposferze można zakładać, że lokalnie w strefie burz i opadów przelotnych pojawiły się porywy wiatru o prędkości nieprzekraczającej 15 m/s, nie występowały tego dnia zatem żadne groźne zjawiska towarzyszące burzom.

Opady przelotne i burze przemieszczały się tego dnia w kierunku północno-wschodnim.


11 maja w ciągu dnia Dolny Śląsk znajdował się w tylnej części niżu, który znad Morza Północnego w godzinach wieczornych przemieścił się nad Danię. Front chłodny przemieścił się przez obszar województwa w godzinach nocnych, przynosząc opady deszczu ciągłe i przelotne.

Za frontem z północnego napłynęło chłodne powietrze polarno-morskie o stratyfikacji chwiejnej. Według prognoz trajektorii wstecznej dla Lipska obszarem źródłowym napływającej masy powietrza były wody północnego Atlantyku.

Napływające PPm cechowało się niewielką niestabilnością (wg prognoz numerycznych na północnym zachodzie województwa LI miał wynieść około -0,4 i była to najniższa jego możliwa wartość, zaś maksymalna możliwa CAPE miała wynieść około 350 J/kg). To wystarczyło do tworzenia się opadów przelotnych i lokalnych burz.

Wyładowania atmosferyczne tego dnia w północno-zachodniej części województwa. Komórki opadowe i burzowe przemieszczały się na wschód z niewielką składową północną.

Analizując rozkład prędkości i kierunku wiatru w troposferze można stwierdzić, że lokalnie komórkom tym towarzyszył lekko porywisty wiatr, niestwarzający żadnego zagrożenia.




W poniedziałek 12 maja w ciągu dnia cały obszar Dolnego Śląska był w zasięgu niżu znad Skandynawii z ośrodkiem głównym umiejscowionym nad południową Szwecją. Pozostaliśmy w cyrkulacji zachodniej cyklonalnej.

Z zachodu napływała chłodna i chwiejna masa powietrza polarno-morskiego. Model GFS przewidywał na ten dzień najwyższą CAPE w północnej i północno-wschodniej części województwa, gdzie miała ona osiągać 300 J/kg - 400 J/kg i prognoza ta sprawdziła się, gdyż o godzinie 12:00 UTC na stacji aerologicznej Wrocław wyniosła ona właśnie 340 J/kg. Prognoza LI na ten dzień również była trafna.

Na całym obszarze województwa, zwłaszcza w godzinach okołopołudniowych, tworzyły się chmury Cumulonimbus z opadami przelotnymi, lokalnie z burzami. Miały one postać typowych komórek otwartych występujących w chłodnej masie powietrza. Wszystkie burze tego dnia były wewnątrzmasowymi typu adwekcyjnego.

Opady przelotne i burze przemieszczały się wraz z wiatrem na powierzchni 700 hPa - z zachodu na wschód. Lokalnie komórkom opadowym towarzyszył porywisty wiatr.



We wtorek 13 maja 2014 w ciągu dnia cała Polska znajdowała się pod wpływem niżu znad Skandynawii i związanego z nim ośrodka wtórnego znad Bałtyku, w strumieniu cyrkulacji zachodniej. Dopiero późnym wieczorem cały Dolny Śląsk dostał się pod wpływ klina wyżu znad Atlantyku.

Przez Polskę i województwo z zachodu na wschód przemieszczał się front okluzji oddzielający dwie masy chłodnego powietrza polarno-morskiego. W jego strefie pojawiały się opady przelotne i burze.

Przed frontem zalegała masa powietrza o stratyfikacji chwiejnej (CAPE przekraczająca 300 J/kg, LIFT dochodzący do -2). W środowisku dominacji ruchów wstępujących, naturalnej dla cyrkulacji cyklonalnej i strefy frontowej, rozwinęły się chmury Cumulonimbus. Nie występowały tego dnia opady ciągłe.

Niewielkie ścinanie wiatru nie sprzyjało dobrej organizacji burz w układy wielokomórkowe, stąd tego dnia powstawały głównie pojedyncze komórki opadowe, miejscami burzowe. Z uwagi na napływ chłodnej masy powietrza można stwierdzić, że niektórym z nich towarzyszyły opady niewielkiego gradu. Wielu komórkom mogły towarzyszyć również porywy wiatru o maksymalnej możliwej prędkości dochodzącej do 17 m/s (61 km/h), chociaż stacje synoptyczne nigdzie takiego porywu nie odnotowały, więc jest to wartość jedynie spekulacyjna, oparta na analizie właściwości napływającego PPm.

Burze przemieszczały się z zachodu na wschód, zgodnie z wiatrem na powierzchni izobarycznej 700 hPa (nie występowały tego dnia bardzo wysoko wypiętrzone chmury burzowe).




18 maja w nocy Dolny Śląsk był pod wpływem niżu, który znad Słowacji przemieszczał się nad południowo-zachodnią Polskę. Rano centrum niżu znajdowało się w rejonie Sudetów. Nad obszar województwa napływało wilgotne i mocno przetransformowane - stare powietrze polarno-morskie.

Napływająca masa powietrza była niestabilna tylko w północnej części Dolnego Śląska, na południu województwa masa ta cechowała się stałą stratyfikacją, w której nie występowały warunki sprzyjające tworzeniu się burz. Niekorzystne dla ich rozwoju warunki zaobserwowano także nieco ponad 2 godziny przed rozpoczęciem burzy na stacji aerologicznej Wrocław (CAPE wyniosła 0). Należy zatem spodziewać się, że chwiejność wystąpiła tylko na północ od Wrocławia.

Powstała komórka burzowa była burzą termiczną, powstałą w strefie linii zbieżności. Strefa frontu okluzji znajdowała się już w momencie wystąpienia burzy nad pograniczem polsko-niemieckim.

Burzę poprzedziła mgła ograniczająca widzialność do 200 metrów (dane ze stacji synoptycznej Wrocław). Nie towarzyszyły jej groźne zjawiska (oprócz samych wyładowań, także doziemnych).


23 maja w pierwszej połowie doby - tj. do południa - cały obszar województwa znajdował się jeszcze w zasięgu słabnącego klina wyżu znad Rosji. W godzinach popołudniowych i wieczornych jednak stopniowo, od zachodu, nad obszar Dolnego Śląska i całej Polski Zachodniej, nasunęła się zatoka niżowa z pofalowanym frontem atmosferycznym. Przed frontem napływało gorące powietrze zwrotnikowe, a po jego chłodnej, zachodniej stronie, obserwowano adwekcję chłodnej masy powietrza polarno-morskiego.

Szybki i sprawny rozwój konwekcji w godzinach popołudniowych obserwowano na obszarze Czech, gdzie lokalnie wystąpiły opady gradu i intensywne opady deszczu. Z upływem godzin strefa frontu i związanych z nim burz nasunęła się nad Dolny Śląsk. Front był dobrze identyfikowalny w polu wiatru, w jego strefie następowała zmiana kierunku wiatru z południowego i południowo-wschodniego na wiatr z kierunków północnych i zachodnich.

Pierwsze burze tej doby pojawiły się na zachodzie i południowym zachodzie województwa, wieczorem przemieszczając się także w jego rejony wschodnie i północne. W godzinach od 00:00 do 23:59 tej doby burze zanotowało 5 z 6 stacji synoptycznych na obszarze Dolnego Śląska (tylko na Śnieżce burza tej doby nie wystąpiła).

Napływające powietrze zwrotnikowe cechowało się umiarkowaną niestabilnością. We Wrocławiu wczesnym popołudniem CAPE wyniosła 356 J/kg, jednak w Pradze, która znajdowała się w niedługim okresie przed inicjacją burz, odnotowano już CAPE równą 1064 J/kg. 23 maja w ciągu doby w Polsce występowały tylko burze frontowe.

Burzom w Polsce lokalnie towarzyszyły intensywne opady deszczu i opady niewielkiego gradu, a także niezbyt silne porywy wiatru.

Zjawiska przemieszczały się z południa na północ.


24 maja w ciągu doby ogólna sytuacja baryczna nie uległa bardzo istotnej zmianie - tj. Dolny Śląsk nadal znajdował się w zasięgu pofalowanego frontu atmosferycznego oddzielającego ciepłe i niestabilne powietrze zwrotnikowe od chłodnego powietrza polarno-morskiego. W godzinach nocnych front wykazywał się aktywnością głównie w Sudetach i wschodniej połowie województwa. Nad ranem przejściowo cały obszar województwa znalazł się w chłodnym PPm, jednak nad ranem w kraju południowomorawskim w Czechach pojawiło się kolejne zafalowanie na froncie, wskutek czego jego fragment zmienił znak na ciepły i ponownie nad obszar województwa w ciągu dnia napłynęło PZ.

Front największą aktywność w ciągu doby wykazywał po południu i wieczorem. Powstawały wtedy dość aktywne komórki burzowe, którym towarzyszyły miejscami dość liczne wyładowania atmosferyczne, intensywne opady deszczu, a miejscami opady gradu o niewielkiej wielkości i lokalnie porywisty wiatr.

CAPE zmierzona w godzinach popołudniowych we Wrocławiu wyniosła 948 J/kg, a LIFT -3,3. Poziom równowagi znalazł się dopiero na wysokości 10 kilometrów, stąd też wysoko wypiętrzone, aktywne elektrycznie i opadowo komórki burzowe.

Burze przemieszczały się początkowo z południa na północ, następnie z południowego zachodu na północny wschód, im bliżej godzin wieczornych, tym większa składowa wschodnia kierunku przemieszczania się burz. Większością komórek burzowych kierował wiatr na powierzchni izobaryczycznej 500 hPa (komórki burzowe wypiętrzały się wysoko). W nocy 25 maja nad obszarem całego województwa w chłodnym powietrzu polarno-morskim, które zostało wprowadzone 24 maja około 23:00, rozbudował się klin wyżu, wypierający front na wschód i zakańczający prawie 1,5-dobowy burz z nim związanych.


26 maja Dolny Śląsk przez pierwsze 3/4 doby był w zasięgu klina wyżu znad Morza Północnego, w mocno przetransformowanym - starym powietrzu polarno-morskim. Dopiero wieczorem sytuacja baryczna uległa zasadniczej zmianie. Nad południową część województwa dotarł ciepły front atmosferyczny, który wprowadził przejściowo ciepłe powietrze pochodzenia zwrotnikowego.

Wczesnym wieczorem front ciepły dotarł nad Sudety, gdzie dodatkowo występujący wiatr z kierunków północno-wschodnich przyczyniał się do wzrostu prędkości ruchów wstępujących. W rezultacie nad Ziemię Kłodzką i południowo-wschodnie krańce Dolnego Śląska dotarła strefa opadów przelotnych i burz. Z czasem strefa burz rozszerzyła się także na centralną i zachodnią część województwa.

Zjawiskom nie towarzyszyły groźne zjawiska meteorologiczne, chociaż lokalnie odnotowano intensywniejsze opady deszczu o sumie osiągającej i przekraczającej 15 mm. Najaktywniejsze burze miały jednak miejsce na południu Dolnego Śląska.

Opierając się na analizie aerologicznej i danych ze stacji synoptycznych należy stwierdzić, że niestabilność na ogół była niewielka, CAPE nigdzie nie przekroczyła 280 J/kg, a Lifted Index nie spadł na Dolnym Śląsku poniżej -1.

Komórkami opadowymi i burzowymi kierował wiatr na powierzchni 700 hPa, dlatego też przemieszczały się one na zachód-północny zachód (o 02:00 27 maja wiał tam wiatr z kierunku 105 ° - 120 ° - dane: Wrocław, Prościejów, Weather.uwyo.edu).


27 maja w godzinach nocnych przez obszar województwa przemieszczał się ciepły front atmosferyczny prowadzący do wymiany mas powietrza ze starej polarno-morskiej na ciepłą, ale wilgotną masę powietrza zwrotnikowego. W ciągu dnia natomiast z południa na północ przemieszczała się zatoka niżowa z linią zbieżności, w strefie której komórek burzowych tworzyło się najwięcej.

Tej doby występowały zatem dwa rodzaje burz:
frontowe, na zachodzie i północy województwa w godzinach nocnych i porannych;
wewnątrzmasowe typu termicznego, na znacznym obszarze województwa w godzinach popołudniowych.

Na południu województwa rano pojawiły się opady deszczu ciągłego i miejscami zachmurzenie 8/8 chmurami Stratocumulus. W ciągu dnia natomiast w Sudetach Stratocumulus zaczął się rozrywać i pojawiło się usłonecznienie.

W południe, o godzinie 12:00, nad Ziemię Kłodzką weszła linia zbieżności ułożona prawie równoleżnikowo, z czasem przemieszczająca się na północ. W jej strefie chwiejność była największa i oddziaływanie ruchów wstępujących także; z uwagi na to zaczęły tworzyć się aktywne komórki burzowe.

Najgroźniejszym zjawiskiem towarzyszącym burzom tej doby były intensywne opady deszczu. Miejscami podczas ich występowania spadło 40 mm deszczu (Wrocław, potem także Słubice w województwie lubuskim), lokalnie nawet nieco więcej. Gdzieniegdzie pojawiał się grad. Porywy wiatru w ich trakcie były niegroźne, osiągały na ogół 10 m/s - 15 m/s.

Burze przemieszczały się wolno na zachód i północny zachód. We Wrocławiu, gdzie opady deszczu towarzyszące popołudniowym burzom tego dnia były bardzo intensywne, pojawiły się liczne zalania.

CAPE zmierzona o godzinie 14:00 we Wrocławiu tego dnia wyniosła 400 J/kg, jednak już w Prościejowie 813 J/kg. Mimo "tylko" umiarkowanej niestabilności burze gdzieniegdzie były silne właśnie ze względu na powolne przemieszczanie się komórek burzowych i liczne ich tworzenie się w strefie wspomnianej konwergencji.

Burze tego dnia wystąpiły na wszystkich stacjach synoptycznych na Dolnym Śląsku.



28 maja w ciągu dnia Dolny Śląsk był pod wpływem zatoki niskiego ciśnienia z rozległym, prawie równoleżnikowo ułożonym chłodnym frontem atmosferycznym. Front ten powoli, z północy na południe, przemieszczał się w ciągu dnia przez obszar województwa. Wypierał on mocno przetransformowane, stare powietrze polarno-morskie od chłodnego powietrza polarno-morskiego pochodzącego z transformacji powietrza arktycznego.

Do późnych godzin popołudniowych niestabilna masa powietrza zalegała jeszcze na krańcach wschodnich i południowych województwa. Tam też pojawiły się pojedyncze, słabe burze.

Burzę odnotowała przed godziną 18:00 (16:00 UTC) stacja synoptyczna w Kłodzku. Północna, zachodnia i południowo-zachodnia część Dolnego Śląska była już w PPm o stratyfikacji stałej i tam burze nie występowały, pojawiały się natomiast słabe, ciągłe opady deszczu, miejscami mżawki.

Zjawiska konwekcyjne tego dnia nie były groźne, nie pojawiły się ani silne porywy wiatru, ani opady gradu, ani bardzo intensywne opady deszczu. Najwięcej wyładowań wystąpiło na południu i wschodzie Ziemi Kłodzkiej, co związane było z wiatrem anabatycznym (front wykazał się tam największą aktywnością z uwagi na północny wiatr w całej warstwie granicznej i oparcie się frontu o barierę orograficzną).


30 maja cały obszar Dolnego Śląska znajdował się w tylnej części niżu znad zachodniej Rosji, w zimnym powietrzu arktycznym, napływającym z północy.

Na północnym wschodzie województwa PA miało stałą stratyfikację i tam nie wystąpiły tego dnia nawet słabe i pojedyncze opady przelotne, a CAPE we Wrocławiu wyniosła 0 J/kg.

Na zachodzie i południu Dolnego Śląska pojawiła się niewielka niestabilność, opierając się na analizie aerologicznej należy stwierdzić, że CAPE maksymalna na krańcach północno-zachodnich województwa osiągnęła około 130 J/kg. Lifted Index był jednak dodatni i wyniósł od 0,5 przy granicy polsko-niemieckiej do 6 na krańcach północno-wschodnich województwa.

Pojedyncze burze pojawiły się na zachodzie i południowym zachodzie Dolnego Śląska. Nie towarzyszyły im jednak żadne groźne zjawiska. Były to burze wewnątrzmasowe typu adwekcyjnego. Ostatnia burza w maju wystąpiła tym samym w Sudetach.

Awatar użytkownika
Maciej Dolecki
Członek stowarzyszenia
Członek stowarzyszenia
Posty: 365
Rejestracja: sobota, 23 kwie 2011, 10:46
Pseudonim: FRAKCJA ZIMNA
Numer GG: 0
Kontakt:

Re: 2014 - woj. dolnośląskie - podsumowanie

Postautor: Maciej Dolecki » czwartek, 3 lip 2014, 15:27




W czwartek 5 czerwca w ciągu doby znaleźliśmy się pod wpływem niżu znad Morza Północnego i związanego z nim chłodnego frontu atmosferycznego. Poprzedzony on został pre-frontową linią zbieżności, która przez obszar Dolnego Śląska przemieszczała się od godzin porannych do wczesnego popołudnia, w jej strefie burze jednak na Dolnym Śląsku nie występowały (aktywizacja procesów konwekcyjnych w strefie konwergencji nastąpiła w momencie, gdy linia zbieżności opuściła granice administracyjne województwa), ale lokalnie pojawiły się opady przelotne, notowane między innymi na Ziemi Kłodzkiej w godzinach 10:00 UTC - 12:00 UTC.

Strefa frontu wkroczyła nad województwo w południe i bardzo powoli przemieszczała się przez obszar województwa aż do późnych godzin wieczornych. Tak naprawdę momentem definitywnym opuszczenia frontu była godzina 21:00 UTC 5 czerwca (23:00 czasu urzędowego).

Jedyna burza tej doby wystąpiła właśnie w strefie frontu na krańcach północnych Dolnego Śląska - w Żmigrodzie i rejonie okolicznym. Była to pojedyncza komórka burzowa pochodzenia frontowego.

Analiza aerologiczna wykazuje, że w starym powietrzu polarno-morskim (za frontem chłodnym adwekcja chłodnego PPm), w którym burza wystąpiła, chwiejność była zgromadzona w warstwie do 7,8 km (poziom równowagi o godzinie 14:00 we Wrocławiu na powierzchni 373 hPa). Niestabilność była niewielka (CAPE do 350 J/kg, LIFT od -1 do 0). Ścinanie wiatru również nie sprzyjało innym gwałtownym zjawiskom towarzyszącym - np. silnym porywom wiatru, dlatego należy zakładać, że w strefie burzy istotne porywy wiatru nie pojawiły się.

Burza przemieszczała się zgodnie z wiatrem na powierzchni izobarycznej 700 hPa, który był południowo-zachodni. W nocy 6 czerwca nad obszarem województwa i całej zachodniej połowy Polski rozbudował się od południa-południowego zachodu klin stabilnego układu wyżowego, w którym dominowały ruchy zstępujące, a sam front wprowadził stabilną termodynamicznie masę powietrza, tym samym więcej burz nie wystąpiło.




We wtorek 10 czerwca w ciągu dnia większa część kraju znalazła się w obszarze podwyższonego ciśnienia związanego z wyżem znad Morza Bałtyckiego. Jedynie do południa na zachodzie i w centrum, a po południu również w równoleżnikowym pasie południowej Polski odznaczył się wpływ płytkiej zatoki niżowej z pofalowanym frontem atmosferycznym. Z południowego zachodu napływało upalne powietrze zwrotnikowe.

Należy zaznaczyć, że prognozy modelu GFS na ten dzień nie sprawdziły się w sposób satysfakcjonujący. Model źle prognozował położenie frontu atmosferycznego, miał on po południu zalegać na obszarze od Ziemi Lubuskiej po Podkarpacie, tymczasem po południu dotarł on nad Sudety. Kiepską prognozę potwierdza także błąd wynoszący 2 °C w prognozie temperatury na powierzchni izobarycznej 850 hPa dla Wrocławia na godzinę 14:00 (było 17 °C zamiast prognozowanych 19 °C), wiał także umiarkowany wiatr z północy-północnego-wschodu, podczas gdy miał być słaby i zmienny.

Model na ten dzień prognozował CAPE lokalnie przekraczającą 1000 J/kg i tę prognozę można uznać za trafną po weryfikacji pomiarem aerologicznym z godziny 14:00 z Wrocławia. Wykazał on również wysoko występujący poziom równowagi sięgający wysokości 213 hPa, co sugerowało możliwość wysokiego wypiętrzania się chmur burzowych.

Jedyna burza tego dnia powstała na ESE Ziemi Kłodzkiej. Z rozpoznań radarowych wynika, że towarzyszył jej intensywny opad deszczu, możliwy był także opad niewielkiego gradu.

Burzę zanotowała także stacja synoptyczna w Kłodzku pomiędzy 12:00 UTC a 13:00 UTC.



11 czerwca w okresie od 08:00 do 20:00 znajdował się w słabo-gradientowym obszarze ciśnienia, w zasięgu chłodnego frontu atmosferycznego i poprzedzającej front linii zbieżności. Napływało gorące, a miejscami upalne powietrze zwrotnikowe z południowego zachodu.

W ciągu doby burze rozwinęły się tylko na linii zbieżności w godzinach popołudniowych, która wkroczyła nad zachodnie krańce województwa po godzinie 14:00, do wieczora przemieszczając się przez całe województwo. Front chłodny do 20:00 dotarł nad granicę polsko-niemiecką, do rana następnego dnia opuścił Dolny Śląsk, jednak dolnośląski odcinek frontu chłodnego okazał się zupełnie nieaktywny - nie występowały w jego strefie nawet opady deszczu, a tym bardziej burze.

Posługując się danymi aerologicznymi można stwierdzić, że maksymalna CAPE wyniosła na Dolnym Śląsku od 300 J/kg na północnym wschodzie województwa do około 1800 J/kg na jego krańcach zachodnich.

Duża niestabilność wystąpiła w Czechach, np. w Pradze, gdzie o 14:00 zmierzono CAPE = 2542 J/kg i LI = -8,38. Poziom równowagi znalazł się tam dopiero na wysokości prawie 13,2 km, co sugerowało wysokie wypiętrzanie się chmur burzowych.

Ostatecznie burze wystąpiły na zachodzie województwa oraz w Sudetach, w strefie wspomnianej konwergencji. Komórkom towarzyszył miejscami porywisty wiatr, po analizie zdjęć radarowych można również stwierdzić z prawdopodobieństwem bliskim 1, że lokalnie pojawiały się opady gradu. Do godziny 17:10 UTC burze na obszarze województwa zanikły.

Burze przemieszczały się:

- na zachodzie województwa z zachodu na wschód;
- we wschodniej części Sudetów z północnego zachodu na południowy wschód.




14 czerwca w ciągu dnia Dolny Śląsk znajdował się pod wpływem niżu z centrum umiejscowionym nad zachodnimi krańcami Rosji i związanym z nim chłodnym frontem atmosferycznym, przemieszczającym się z północy na południe. Front chłodny oddzielał stare powietrze polarno-morskie napływające po jego południowej stronie i chłodne powietrze polarno-morskie wywodzące się z transformacji powietrza arktyczno-morskiego. W strefie frontu, a także tuż za nim, tworzyły się pojedyncze komórki opadowe, a miejscami nawet burzowe.

Według prognoz modelu GFS w strefie frontu miała wystąpić niewielka niestabilność termodynamiczna. Model ten prognozował CAPE w godzinach popołudniowych dochodzącą do około 400 J/kg i Lifted Index spadający na ogół do -1 - 0. Przeprowadzając weryfikację aerologiczną można stwierdzić, że niestabilność na Dolnym Śląsku była jeszcze niższa niż przewidywano.

Niewielkie wartości ścinania wiatru sugerowały powstawanie raczej pojedynczych komórek burzowych, i tak też było w rzeczywistości. Komórki burzowe na ogół wykazywały się krótką żywotnością i po wygenerowaniu kilku-kilkunastu wyładowań atmosferycznych traciły na aktywności i przechodziły w zwykłe komórki opadowe.

Burze zanotowano między innymi na stacjach synoptycznych w Legnicy i we Wrocławiu.

Analiza profilu wiatru wykazuje, że komórkom burzowych nie towarzyszyły na ogół nigdzie porywy przekraczające prędkość 14 m/s. Najsilniejszy z nich zanotowano we Wrocławiu - 12 m/s.

Tej doby występowały zatem burze frontowe i adwekcyjne.

15 czerwca w nocy rozbudował się klin wyżu znad Atlantyku i aktywność konwekcji znacząco się zmniejszyła, nie występowały już burze.


W piątek 20 czerwca 2014 w ciągu dnia cały Dolny Śląsk znajdował się w tylnej części zatoki niżowej znad Rosji, związanej z rozległym i aktywnym niżem z centrum nad Morzem Barentsa. Z północnego zachodu napływało chłodne powietrze polarno-morskie o równowadze wilgotno-chwiejnej.

Według prognoz numerycznych w godzinach popołudniowych maksymalna CAPE na obszarze Dolnego Śląska osiągać miała od 200 J/kg do 250 J/kg. Analiza aerologiczna wykazała, że prognoza ta sprawdziła się dość dobrze.

W warstwie granicznej i przy ziemi dominował północno-zachodni wiatr, który powodował akumulację opadów na obszarach podgórskich i to tam wystąpiła jedyna burza tej doby. Wyładowania zarejestrowano na południe-południowy-wschód od Kłodzka. Jeden z detektorów wykrył również wyładowanie na zachód od Kłodzka, ale jako że obserwator na stacji synoptycznej nie słyszał burzy (a była ona właściwie bardzo blisko niej), uznaliśmy że wykryte wyładowanie było nieprawdziwe.

Burzy nie towarzyszyły żadne groźne zjawiska meteorologiczne.


24 czerwca w ciągu dnia południowo-zachodnia Polska znalazła się pod wpływem rozległego niżu znad północno-wschodnich krańców Europy, którego centrum główne przemieściło się nad północno-zachodnią Rosję. W części kraju odznaczył się również wpływ zatoki niżowej znad Krajów Nadbałtyckich i związanej z nią frontem okluzji. Napływało stare - mocno przetransformowane powietrze polarno-morskie z północnego zachodu.

W strefie frontu występowały pionowe ruchy wstępujące, prowadzące do powstawania opadów, w masie powietrza o stratyfikacji chwiejnej przelotnych, czyli pochodzenia konwekcyjnego.

Niestabilność napływającej przed frontem masy powietrza była niewielka, CAPE dochodziła do 200 J/kg, a Lifted Index tylko lokalnie spadał do 0.

Wszystkie burze tego dnia były na ogół słabe, choć lokalnie towarzyszyły im krótkotrwałe, intensywne opady deszczu i lekko porywisty wiatr. Geneza burz taka sama, wszystkie wytworzyły się na froncie okluzji i były pojedynczymi komórkami burzowymi.


W środę 25 czerwca Dolny Śląsk całodobowo znajdował się pod wpływem niżu, którego centrum znajdowało się nad Czechami. Z niżem tym związany był system frontów atmosferycznych, który przemieszczał się przez obszar województwa w ciągu dnia. Napływało silnie przetransformowane i wilgotne powietrze polarno-morskie.

W godzinach nocnych i rano na Dolnym Śląsku oddziaływał ciepły front atmosferyczny, na którym występowały opady zarówno przelotne, jak i ciągłe. Dopiero po południu nad zachodnią część województwa dotarł front chłodny. Z upływem godzin miał miejsce proces okludowania się niżu. Burze wystąpiły na zachodnich krańcach województwa, w strefie frontu chłodnego i frontu zokludowanego.

Niestabilność tego dnia była nieznaczna, CAPE dochodząca do 300 J/kg i LI około -1 - 0, a także niezbyt wysoko występujący poziom równowagi nie sprzyjały wysokiemu wypiętrzaniu się chmur Cumulonimbus.

Jedna z burz związana była z rozległą chmurą Cb występującą na froncie atmosferycznym. Wystąpiła też jedna burza jednokomórkowa w ciepłym wycinku niżu. Późnym popołudniem okluzja niżu postępowała nadal, a na obszarze województwa zaczęły dominować opady ciągłe.


28 czerwca w ciągu dnia Dolny Śląsk znajdował się pod wpływem niżu, który powoli znad Morza Północnego przemieszczał się nad Danię. Z południowego zachodu całodobowo napływało ciepłe powietrze polarno-morskie.

Przez obszar województwa w ciągu doby przemieściły się dwie strefy konwergencji. Pierwsza z nich przeszła w godzinach okołopołudniowych, druga linia zbieżności uaktywniła się na południu i wschodzie województwa w godzinach wieczornych.

Obie linie zbieżności utworzyły się w niestabilnej termodynamicznie masie PPmc. W wyniku tego tworzyły się chmury Cumulonimbus, przynoszące opady przelotne, a miejscami burze.

W godzinach popołudniowych burze wystąpiły na wschodzie Ziemi Kłodzkiej i na krańcach wschodnich województwa. Jednak z uwagi na słabe ścinanie wiatru były to pojedyncze komórki burzowe, które nie przynosiły groźnych zjawisk, oprócz samych wyładowań. Przemieszczały się z zachodu na wschód.


29 czerwca w nocy ogólna sytuacja baryczna nie zmieniła się na Dolnym Śląsku względem doby minionej. Byliśmy w zasięgu niżu znad Danii, w ciepłym powietrzu polarno-morskim o stratyfikacji chwiejnej.

Mimo że z uwagi na godziny nocne indeksy chwiejności znacząco obniżyły się, to w godzinach wieczornych dnia poprzedniego na Dolnym Śląsku powstała linia zbieżności, w strefie której notowano zmianę kierunku wiatru z południowego na kierunki północno-zachodnie.

Według prognoz numerycznych, LI miał spadać lokalnie do -1 - 0, pomiar aerologiczny z Wrocławia o godzinie 02:00 wykazał LI = 1,56.

Jedyna burza tej doby była kontynuacja tych z wieczora doby poprzedniej, która wystąpiła na południu województwa - na Ziemi Kłodzkiej i w południowej części Przedgórza Sudeckiego. Towarzyszyły jej intensywne opady deszczu (lokalnie przekraczające 15 mm) i lekko porywisty wiatr, na ogół w porywach do 8 m/s - 10 m/s. Burza przemieszczała się z południowego zachodu na północny wschód.


30 czerwca 2014 znajdowaliśmy się w strefie obniżonego ciśnienia, w tylnej części niżu znad Estonii, w chłodnym powietrzu polarno-morskim o równowadze wilgotno-chwiejnej.

Według prognoz numerycznych napływające PPm cechowało się niewielką CAPE, która tylko lokalnie, na krańcach zachodnich województwa, osiągała 500 J/kg - poza tym na ogół od 100 J/kg do 300 J/kg. Biorąc pod uwagę dane synoptyczne i pomiar aerologiczny z Wrocławia, przyjmujemy, że prognoza GFS na ten dzień sprawdziła się.

Tej doby powstały dwie burze, obie były burzami wewnątrzmasowymi typu adwekcyjnego. Komórki opadowe i burzowe przemieszczały się z północnego zachodu na południowy wschód.

Burzom nie towarzyszyły groźne zjawiska oprócz samego faktu wystąpienia wyładowań atmosferycznych.


Wróć do „Dolnośląskie”