Podsumowanie gwałtownych burz z 10 lipca 2011

Awatar użytkownika
Krzysztof_Ostrowski
SkyPredict
SkyPredict
Posty: 1498
Rejestracja: wtorek, 30 wrz 2008, 14:36
Numer GG: 8744878
Lokalizacja: Białystok
Kontakt:

Podsumowanie gwałtownych burz z 10 lipca 2011

Postautor: Krzysztof_Ostrowski » poniedziałek, 11 lip 2011, 00:33

W dniu dzisiejszym w Polsce wystąpiły najgwałtowniejsze burze do tej pory w 2011 roku. Przez Polskę przechodził pofalowany front atmosferyczny. Do południowo-wschodniej części kraju napływała zwrotnikowa masa powietrza o dużej chwiejności termodynamicznej, a do północno-zachodniej Polski masa polarnomorska. Nasz kraj znajdował się po wschodniej stronie długiej fali w środkowej troposferze. Oto mapy poziomów 850 i 500 hPa:



Zasadniczym elementem były występujące na tym froncie zaburzenia czy zafalowania. Ich intensywność i lokalizacja może być trudna do przewidzenia, a to one są zapalnikiem do rozwoju gwałtownych zjawisk konwekcyjnych. Już w godzinach nocnych z Czech zbliżał się do Polski południowo-zachodniej mezoskalowy układ konwekcyjny (MCS). Utworzył się on na zafalowaniu frontowym. W godzinach porannych układ przeszedł reorganizację i na trasie z Opolszczyzny przez Ziemię Łódzką po Mazowsze przyjął postać linii szkwału. Oto obraz satelitarny w podczerwieni tego układu:



Po drodze burza przyniosła ulewne opady deszczu i lokalnie silniejszy wiatr. Mapa synoptyczna z godziny 9 UTC ukazuje niewielki niż dolny i strefę konwergencji w rejonie Ziemi Łódzkiej, Wielkopolski i Kujaw. Miał on oczywiście związek z zaburzeniem frontowym, na skutek którego układ konwekcyjny powstał:



Układ burzowy nadchodząc ukazywał piękny wał szkwałowy (shelf cloud), jednak bardzo silne porywy wiatru na jego drodze nie były rozprzestrzenione, na co początkowo mogło wyglądać (fot. Bartosz_S):



Apogeum zjawisk burzowych nastąpiło jednak po południu w Polsce południowo-wschodniej. Wstępnie wyglądało na to, że o ile zjawiska konwekcyjne będą tam gwałtowne, ale za to bardziej rozproszone. Tymczasem doszło tam do rozwoju burz superkomórkowych oraz multikomórek z dużym gradem, a ich pokrycie obszarowe było znaczne. Jak to się stało? Otóż przyczyną było zaburzenie w strefie frontowej, które zaskutkowało pojawieniem się niewielkiego niżu Dolnego na Podkarpaciu. Oto mapa synoptyczna z 12 UTC:



Cała sytuacja zaskutkowała znaczną zmianą pola i pionowego profilu wiatru. W dolnej troposferze wystąpiła konwergencja (patrz mapa) i skręt wiatru, natomiast w środkowej troposferze pojawił się silniejszy przepływ (sięgający prawdopodobnie 20 m/s na 500 hPa, w Popradzie osiągnął on 19 m/s na tym poziomie). W rezultacie burze rozwijały się w sposób gwałtowny i zmasowany oraz były bardziej zorganizowane. Ponadto, warunki konwekcyjne na południowym-wschodzie też były znakomite (w Rzeszowie temperatura 32°C, a punkt rosy 21°C, co koresponduje z SBCAPE lokalnie przekraczającym 3000 J/kg). Burze, które się rozwinęły na południowym-wschodzie, spowodowały opady dużego gradu, który w wielu miejscach przekraczał 3 cm średnicy, a największa gradzina osiągnęła aż 5 cm średnicy. Obok dużej chwiejności termodynamicznej i pionowego gradientu temperatury w środkowej troposferze osiągającego 8 stopni/km, ważnym czynnikiem był silniejsze od prognozowanych pionowe uskoki wiatru (DLS powyżej 15 m/s). Wpłynęło to na dłuższą żywnotność silnych prądów wstępujących, co pozwoliło na wytworzenie dużego gradu.

Na uwagę zwraca tutaj trudność prognozowania miejsca wystąpienia zaburzenia na tego typu froncie, co się potwierdziło w dniu dzisiejszym. Może mieć to zasadnicze znaczenie dla intensywności zjawisk burzowych. Po raz kolejny potwierdziło się też, że najsilniejsze burze gradowe „miotające” dużymi kulami lodowymi rozwijają się często w gorącym powietrzu zwrotnikowym, gdy słupki rtęci osiągają lub przekraczają 30°C (co może się wydawać niektórym paradoksalne). W rzeczywistości paradoksu tu nie ma, gdyż zwrotnikowa masa powietrza jest w stanie zawrzeć największą ilość pary wodnej w warstwie granicznej i wiąże się z największymi pionowymi gradientami temperatury w środkowej troposferze. Oto zdjęcia satelitarne z polski południowo-wschodniej:



Oto mapa raportów ESWD:



Oto zdjęcia gradzin:



Podsumowując, lipiec pod względem burz zaczyna się rozkręcać. Być może dość mierny początek sezonu burzowego niedługo odejdzie w zapomnienie.
Pozdrawia Krzysiek ;)

Obrazek
gg: 8744878
e-mail: krzysio.ostrowski@gmail.com

Wróć do „Podsumowania ogólne od 2008r. (archiwum)”